środa, 8 listopada 2017

Wpis 58. „Pan Tadeusz” żadną epopeją narodową, a zwłaszcza lekturą szkolną nie jest!



A to dla prostej i jakże widocznej gołym okiem tejże przyczyny,
Mącenia w młodych głowach i lanej do nich jakiejś popłuczyny,
Jakąż jest błędne wyobrażenie o postawie wielce patriotycznej,
Dla jakiej umieranie nabiera wartości chwalebnej, niebotycznej.

I ktoś tutaj celowo wszystko przekręca - przeinacza bez miary,
Chce za cenę wszelką, żeby ziściły się jego tak niskie zamiary.
A są to kłótnie, wojny i władza śmierci niczym nieograniczona.
A ów patriotyzm ma sprawić, by władza ta była niezauważona.
.

sobota, 21 października 2017

Wpis 57. Czy my to jeszcze mówimy po polsku?


Ciągle nie mogę się pogodzić z powszechnym i tak nagminnym kaleczeniem naszego polskiego języka, ani z jego tak bezmyślnym zaśmiecaniem jakimiś dziwnymi „anglikanizmami”, tudzież spolszczonymi dziwadłami. Jest to głupotą, brakiem podstawowej przyzwoitości, a także zwykłym lenistwem w okazaniu choćby odrobiny poszanowania pięknemu językowi ojczystemu. W istocie, uważamy to za przejaw głupoty i lenistwa, lecz wcale nie chcę przez to powiedzieć, że ze mnie to od razu taki wielki językoznawca, co w mowie i piśmie owym orężem tak bezbłędnie a biegle włada. Wcale nie, chociaż bardzo bym tego chciał. Niemniej jednak staram się nie popełniać podstawowych błędów (często składnia i przecinki sprawiają mi sporo kłopotu), a zwłaszcza unikać niepotrzebnych, bo obco brzmiących a tym bardziej żywcem przeniesionych z innej mowy wielu koślawych wyrażeń, nijak nie pasujących do naszego języka. I nie chodzi tu jedynie o ułatwianie sobie życia, o pójście na skróty - przede wszystkim te myślowe. (Chociaż to też). Taka wszechobecna bylejakość bardzo dobrze współpracuje, współgra z tym codziennym programowaniem nas na bezmózgowców, w czym oczywiście główne pomyje powszechnego wprowadzania w błąd ma swój zasadniczy cel, cel jeden z wielu. I oczywiście tym łatwiej wszystkie je osiągnąć, kiedy ludzki umysł jest wypłukany do cna ze zdrowego rozsądku, a następnie zasypany trocinami po same brzegi. Nawet do tego stopnia, że mamy tylko sieczkę w głowie. A wtedy to już nie ma mowy o jakimkolwiek zrozumieniu nawet podstawowych spraw. Tym bardziej możemy też zapomnieć o potrzebie doskonalenia się, gdyż na to nie pozwala nam już nasz umysł, a zwłaszcza mózg, którego szare komórki stały się już tak nieurodzajne jak najgorszy ugór, w ogóle nie nadający się do najmarniejszej uprawy. Ktoś się źle bawi w przerabianie nas na prostackie roboty, wprawiane w ruch jedynie takimi samymi prostackimi rozkazami.
 .

czwartek, 12 października 2017

Wpis 56. Dlaczego Duchowy Opiekun Ziemi EA nie chce wyjawić położenia Nibiru?


Ostatnio coraz częściej pojawia się nurtujące wiele osób pytanie, gdzie jest Planeta Nibiru? Zastanówmy się więc, jakie są tego powody. Z pewnością najróżniejsze. A większość z nas chciałaby się po prostu jakoś przygotować na jej pojawienie, to znaczy na nasilone katastrofy naturalne wynikające z jej bezpośredniego sąsiedztwa z Ziemią. To zrozumiałe, ponieważ jest to wrodzony odruch pojawiający się w chwili zagrożenia. W końcu przecież wszyscy chcemy przeżyć. Zapominamy tylko o czymś takim, co się nazywa „wiara”. Nie możemy więc stale przebywać na poziomie rozwoju „homosapiens” - „homo-przeżywus”, stając się niepostrzeżenie „homo-jaskiniowus” (albo „homo-jankesi-niewiadomo”) lecz powinniśmy bardziej zmierzać w kierunku, a raczej wznosić się ku „homo-credus”, „homo-duchowis”, człowiek wierzący, człowiek ufający słowom płynącym z Wyższego Wymiaru, człowiek rozumny i otwarty na skarby mądrości płynącej ze Świata Ducha. A do tego, żeby tak wreszcie się stało, potrzebnych jest wiele zalet ducha. I to jest najodpowiedniejszy czas do ich wykształcenia, ponieważ z każdym dniem pozbawiamy się sprzyjających ku temu okoliczności i warunków. Tak można powiedzieć z racji mającego nastąpić przełomu w dziejach ludzkości. Takiego przełomu, po jakim już nie będzie możliwości określenia się swoją niezłomna postawą duchową, postawą wiary i ufności. Teraz jest czas zawierzenia, czas wiary, czas uwierzenia słowom i właściwa pora przyjęcia Prawdy do swej duszy i ujrzenia sercem tego co przyszłe, lecz nie takie znów odległe. Dziś jest ten dzień cudowny, piękny, radosny, wspaniały! Oto dzień wszystkich najlepszych możliwości! Oto dzień zmierzania ku doskonałości i stawania się coraz bardziej czystą duszą!
.

wtorek, 10 października 2017

Wpis 55. Walka o wodę i o coś jeszcze.


Woda to życie a żyję, bo myślę. Już nie dajemy się oszukiwać i nie kupujemy wody „pitnej”. Wolimy pić tę z kranu. Jednak me tak od razu doszliśmy do takiego przekonania. Przez długie lata kupowaliśmy wodę w baniakach. Oprócz wody butelkowanej jest to jedyna nadająca się do picia, jak się wszystkich tutaj zapewnia. I sami też tak myśleliśmy - do tej pory. Woda w kranie była bardzo niesmaczna. Jej smak przypominał zgniłe glony i nawet po przegotowaniu nie był lepszy. Posłodzenie takiej wody też na niewiele się zdawało. Dopiero wywar z kwiatu jamajki przynosił ulgę, poprawiając smak wody na tyle, że nie trąciła już glonami. Kiedy jednak kwiat jamajki się skończył, nadal byliśmy skazani na picie „glonowej kranówy”, a to z prostego powodu, jakim był brak pieniędzy. Niestety, w kraju w jakim przyszło nam teraz mieszkać, nie ma żadnych „źródełek” takich jak w Polsce, czyli ujęć wody oligoceńskiej albo w ogóle tej znajdującej się głęboko w skałach. Wielka szkoda. Razem z żoną i dziećmi z ogromną tęsknotą wspominaliśmy te odległe czasy, kiedy wystarczyło podjechać do źródełka, aby cieszyć się zdrową, pyszną i czysta wodę, i to za darmo. Trudno, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Grunt, że i tę wodę można pić, bo… gasi pragnienie. Może zabrzmi to dziwnie, ale właśnie tak jest - gasi pragnienie w przeciwieństwie do tej wody ze sklepu. Czemu? Tak zwana woda butelkowana jest chyba największą mieszanką różnych chemikaliów, wciskanych ludziom jako coś, co nadaje się do spożycia. Taka woda jest martwa, niezdrowa i bardzo zanieczyszczona niczym słodzone napoje gazowane. I całkiem niedawno mieliśmy tę wątpliwą przyjemność przekonać się o tym na własnej skórze.
 .

sobota, 7 października 2017

Wpis 54. Opowieść „Rozmowy z Bogiem” bardzo mnie poruszyła.



Ten obraz po raz pierwszy obejrzałem kilka lat temu. Już wtedy na mojej żonie i na mnie wywarł bardzo duże wrażenie. Z miejsca byliśmy przekonani o prawdziwości tych wydarzeń, jakie zostały przeniesione na ekran. Niektóre rzeczy z pewnością zostały ubarwione, lecz nie zmienia to faktu o przesłaniu jak najbardziej obowiązującym do chwili obecnej. A zwłaszcza w tych dniach, bo widząc co się dzieje na całym świecie, to chciałoby się wołać na ludzi od rana do nocy, by w końcu się opamiętali i poszli po rozum do głowy, po człowieczeństwo do serca. Jednak nie będziemy o tym szczegółowo pisać. Około miesiąca temu nabrałem ochoty na ponowne jego obejrzenie. Lubię nastrój tego filmu, w którym razem z głównym bohaterem przemierzamy różne koleje życia. Koleje życia prowadzące na samo dno osamotnionego zmagania się z trudami codzienności, a następnie wiodące do odmiany tego życia nie do poznania. I wcale nie chodzi tu o ukazanie drogi prowadzącej na wyżyny powodzenia przeciętnego człowieka, jaki ma dużo pieniędzy. Liczy się coś o wiele, o wiele bardziej ważnego. Liczy się to, że każda osoba, ale to każda bez wyjątku ma bezpośrednią łączność z Najwyższym Stwórcą, tylko niestety nie jest tego na ogół świadomą, a to za sprawą… No właśnie, za sprawą kogo lub czego? W sumie to pytanie można skwitować krótkim „nie wiem”, albo można też zacząć doszukiwać się tego prozaicznego powodu, w związku z którym utarło się błędne przekonanie, że tak po prostu jest i nie da się z tym już nic zrobić.
.

piątek, 29 września 2017

Wpis 53. Odszkodowanie za zniszczenia wojenne. Rosja ruszy na Polskę?


Podstawowe pytanie. Czy są takie pieniądze na świecie, co mogłyby przywrócić życie, oddać nam poległych w nierównej walce i wszystkich poległych na wojnie? A idąc dalej powstają następne wątpliwości i możemy się zastanawiać, co z odszkodowaniami za pierwszą wojnę światową? Mało tego, co ze szkodami, krzywdami i ofiarami rozbiorów? Tamci rodacy też cierpieli, byli męczeni, byli zesłani, a większość z nich wymordowano. Czy oni są gorsi od swych następców? Czy w ich czasach nie było żadnych zniszczeń i strat materialnych? Dlaczego mówi się o stratach poniesionych w czasie tylko ostatniej wojny? I muszą to być akurat pieniądze, które mają naprawić wszystkie wojenne krzywdy i pozwolą zapomnieć o wielkiej tragedii kaźni, mordu i zbrodni? Czemu służy wygrzebanie takiej sprawy właśnie teraz? I ostatnie pytanie. Czy jest to celowe działanie, mające odwrócić uwagę ludzi od czegoś znacznie, ale to naprawdę znacznie ważniejszego niż pieniądze? Naszym zdaniem tak właśnie jest, a tą najważniejszą i najcenniejszą wartością zawsze jest Życie. Ktoś najwidoczniej ma je za nic i na pierwszym miejscu - bez przerwy i jak uparty osioł - stawia bezwartościowe pieniądze. Właśnie tak - bezwartościowe, ponieważ w porównaniu z życiem to one nic, zupełnie nic nie znaczą. Tym bardziej, że dla tych możnych tego świata, którzy mają ich w bród, tak im one spowszedniały, że już naprawdę uwierzyli, że są panami życia i śmierci. (Bardziej śmierci, ale niech im tam będzie, że i życia. I tak są w wielkim błędzie i głębokim bagnie).
 .

niedziela, 17 września 2017

Wpis 52. Jaki ten nasz (nie)rząd „dobry” - nawet JP Morgan w Polsce.


Ciągle nas zastanawia, jak to rządzący bardzo sprytnie potrafią zjednać sobie rzesze ludzi. Wystarczą do tego zaledwie pieniądze. A jest to mechanizm nad wyraz perfidny i podły. Możni tego świata gromadzą bogactwa, mają góry złota, a większości ludziom na Ziemi wydzielają racje głodowe. Oprócz tego ciągle dbają o sam głód, żeby przypadkiem się nie skończył, tak jak i samo ubóstwo. (U-bóstwo naszych czasów). Na świecie głoduje już ponad osiemset milionów ludzi! To prawie jedna siódma wszystkich Ziemian! Straszą więc tym głodem i biedą wszystkich, żeby tylko ze wszystkich sił pracowali i zarabiali pieniądze. Wpajają przy tym ludzkości, jak to jedynie mamona zapewni jej dostatnie i bezpieczne życie. i nie ma się co dziwić, gdyż wielu ludzi daje się na to złapać. Nie tylko dlatego, że „taki jest ten świat”, lecz może głównie z powodu słabości, braku charakteru i hartu ducha, braku wiary. Idziemy na łatwiznę schodząc na równą i szeroką drogę, kierowani strachem, niepewnością, brakiem zaufania do Źródła Życia. Poddajemy się temu co materialne, widoczne, zapominając o wiecznych, nieprzemijających wartościach duchowych.
.

niedziela, 10 września 2017

Wpis 51. Chwała bohaterom, odznaczenia, „Wesele” i drugie dno zamachu Smoleńskiego.

Najpierw mamy wezbrany potok uwielbienia dla ofiar zrywów niepodległościowych, wojen i prześladowań. Następnie cały czas słyszymy o groźbie zbrojnej napaści od strony wschodniej granicy Polski, a teraz dochodzi do tego obowiązkowe czytanie takiej książki, co piętnuje i przedstawia w złym świetle zachowanie pana młodego na swoim weselu, który zapomniał dać znać innym, żeby ruszyli do walki. Akurat poślubił swoją wybrankę serca i od razu wielki dramat, bo z innymi nie poszedł na śmierć. Na chłopski rozum, to wolał zostać w domu i cieszyć się życiem. I co w tym złego!? Oczywiście, że nic, gdyż większym złem było wysłać na pewną śmierć tylu wspaniałych ludzi wiedząc, że niczego, ale to dosłownie niczego nie zwojują ani nie wywalczą. I jak byliśmy zniewoleni, to nadal tej upragnionej wolności przecież nie mamy! Po dzień obecny nie mamy! A takie „patriotyczne śpiewki” w wykonaniu obcych i niepolskich polityków, rozdawanie blaszek - medali na lewo i prawo, są jedynie przygotowaniem, podpuszczaniem nas do ruszenia na następną jakąś wojenkę, co znów nic nam nie da, a ponownie przysłuży się możnym tego świata, bo tylko oni na tym skorzystają, osłabiając nas do tego stopnia, że na długie lata nie zdołamy się podnieść z kolan. Ogłupiają nas na każdym kroku, a my przyjmujemy to bez zmrużenia oka. Im mniej zdrowego rozsądku, tym więcej oni się cieszą i zacierają ręce na myśl o nowych rzeszach swoich niewolników.
.

środa, 30 sierpnia 2017

Wpis 50. Czy Muzułmanie ruszą na Watykan? Mogliby, czemu nie.


W co najmniej kilku sesjach przekazów telepatycznych (na przykład numer: 145, 153, 235, 237242) Duchowy Opiekun Ziemi EA, inaczej Duch Święty wielokrotnie mówił o konieczności usunięcia tego gniazda szerszeni i siedliska zła, jakim jest Watykan. Dlaczego? Ponieważ jest to jedno z głównych siedlisk satanistów. A tak w ogóle to właśnie oni, ci niepoprawni wyznawcy śmierci i zatwardziali przeciwnicy Życia będą pierwszymi, co odejdą z Ziemi w czasie największego jej Oczyszczania. A jeśli stanie się to za sprawą wyznawców Islamu, to nic nie szkodzi. Świat Duchowy posługuje się różnymi siłami, a właściwie przyzwala niskim energiom wykonać pracę na rzecz dobra. Przecież trzeba w końcu uprzątnąć Ziemię z tego brudu i uwolnić nas ludzi od zniewolenia. Najwyższy czas przejrzeć na oczy i zobaczyć, kto tutaj jest najgorszą satanistyczną - umarlacką sektą. (Sesja numer 260).
.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Wpis 49. Mammografia to badanie czyniące więcej złego niż dobrego i co się za tym kryje.


Zacznijmy od podstawowego pytania. Od kiedy w tym materialnym świecie mamy coś za darmo? Od kiedy to możni tego świata tak bardzo się o nas troszczą i dbają o nasze zdrowie? I w ogóle ułatwiają do tego dostęp? A w dodatku jeszcze i to, że za darmo, co już samo w sobie powinno wzbudzać nasz niepokój i spore podejrzenia. Moja teściowa często powtarza, jak jej tata mówił - „Kiedy ktoś chce obdarzyć kogoś czymś za darmo, to z pewnością chce wyłudzić pieniądze. Nie jest to nic dobrego. Jest w tym jakiś podstęp i lepiej trzymać się od tego z daleka”. Zgadza się, a tym bardziej już nikt nie rozdaje wokół pieniędzy. Tylko że w tym przypadku chodzi o coś znacznie, ale to o wiele bardziej wartościowego, bo o nasze zdrowie a nawet samo Życie. Przecież umarlakom (możnym tego świata) cały czas chodzi tylko o jedno - wszystkich przerobić na swoją modłę, a najlepiej to jak najwięcej ludzi od razu uśmiercić.
.

środa, 2 sierpnia 2017

Wpis 48. I znów rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.


Miałem w tej sprawie nic nie pisać, ale nie dawało nam to spokoju. Z jednej strony mamy niezmienne i  ciągłe wychwalanie bohaterstwa - tak walczących powstańców jak i mieszkańców stolicy Polski, z drugiej strony zaś coraz liczniejsze i śmielsze głosy krytyki, glosy przeciwne oficjalnemu wychwalaniu tego powstańczego zrywu. Od razu zaznaczamy, że dzisiejszy wpis będzie w tym drugim tonie, więc jeśli ktoś jest odmiennego zdania, to prosimy się zapoznać z naszym poglądem. Nie staramy się nikogo do niczego przekonywać, lecz zawsze warto poznać inny punkt widzenia, gdyż być może pozwoli to na pewną zmianę myślenia. Co do tegorocznych obchodów rocznicy powstania, to doszło do prawdziwego zbezczeszczenia miejsca uświęconego ofiarami powstańców i mieszkańców Warszawy. Przyleciał taki jeden zza Oceanu i nakrzyczał coś, co mu napisali na kartce. Popłynął potok pustych słów, słów brzmiących fałszywą nutą patriotyzmu i łechcących tanie wzruszenie mas ludzi, co dali się ponieść fali łatwego uniesienia, jak na jakimś wiecu politycznym, kiedy wszystkim obiecuje się gruszki na wierzbie. Prezydent obcego kraju, wichrzyciel pierwszego szeregu możnych tego świata, jaki stale wywołuje niezliczone zatargi międzynarodowe, wszczyna liczne wojny i ciągle tylko szuka następnych okazji do robienia zamętu, choćby sankcjami gospodarczymi, a jego wojska okupują teraz Polskę i prowokują naszego sąsiada; nie ma żadnego prawa głosu w tej sprawie i na tym miejscu. I kto w ogóle go tam wpuścił? Chyba tylko podobni mu słudzy fałszywego systemu. A po nim przychodzi następny prezydent i krzyczy na uroczystości, że „Wasza ofiara nie poszła na marne”.
.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Wpis 47. Duchem niezłomni, silni, wierni i zwycięzcy. Przywróćmy w sobie ducha naszych starożytnych, Wielkich Przodków.



I nie chodzi tutaj wcale o ducha skorego do walki. Już wiele razy historia ukazywała nam, że wiele naszych „patriotycznych” zrywów i powstań przynosiło nam więcej szkody niż pożytku. My ponosiliśmy największe straty, a nasi wrogowie stale na tym korzystali, stając się jeszcze silniejszymi. My cierpieliśmy, a oni się cieszyli z naszych krzywd i zniewolenia. Ilekroć rozbrzmiewała fałszywa nuta wzywająca do tak zwanego patriotyzmu, to za każdym razem rozniecała w nas płomień zapalczywości, gotowości składania największych ofiar własnego życia na „świętym” ołtarzu ojczyzny, doprowadzając do rozniecenia takiego ognia, jaki przede wszystkim pochłaniał, niszczył właśnie nas, nie mówiąc już o tym, że wcale, ani na krok nasze ludzkie wysiłki nie zbliżały nas do upragnionej wolności, ponieważ możni tego świata zawsze sprytnie i zdradziecko posługiwali się nami i to oni a nie my osiągali swoje cele. Jak tylko wydaje się nam, że już jesteśmy wolni, to po krótkim czasie okazuje się zupełnie coś przeciwnego. I nie inaczej jest dzisiaj. Wszyscy rządzący popadają w zachwyt nad wolną Polską. To znaczy, jak mówią o czymś, że coś jest tak jak oni mówią, to znaczy, że nie mówią prawdy, bo jest zupełnie inaczej, niż oni mówią.
.

niedziela, 30 lipca 2017

Wpis 46. An open letter to the Syrian President Mr. Bashar al-Assad with sincere congratulations to the Syrian, Iranian an Iraqi Nations.


List otwarty do Prezydenta Syrii, Pana Bashara al-Assada ze szczerymi gratulacjami dla Narodu Syrii, Iranu oraz Iraku. (Polska wersja poniżej).
Dear Mr. President and Great Nations of Ancient Persia.

I am an ordinary Slav. I do not have any state function. I know very well that my voice is not isolated, because many of my Compatriots - Slavs - think in the same way, so let me be allowed to express our common opinion, which is completely different from the official position of the government in Poland, which in the fact the Polish authority is not at all, neither expresses the will of the entire Polish nation.
.

czwartek, 27 lipca 2017

Wpis 45. Nie ma mowy o wolności bez prawdziwej duchowości.


W jednej z sesji swoich przekazów telepatycznych Duchowy Opiekun Ziemi EA powiedział o kajdanach, zakładanych nam przez religię. Przy innej okazji powiedział o podążaniu duchową ścieżką przez życie. A duchowa ścieżka to same przeciwności tego świata i całkiem niebezpieczna droga. Oprócz tego wyboista, stroma, wąska i usiana kolcami. Jednym słowem nic przyjemnego, lecz tylko w tym materialnym postrzeganiu naszego życia. W jego duchowym wymiarze zaś wygląda ono już znacznie lepiej i to o niebo lepiej. Chodzi o to, żeby odważyć się kroczyć drogą wiary, odważyć się stąpać po bardzo kruchym lodzie albo też chodzić po samej wodzie, chodzić po tafli wody, co jest wręcz chodzeniem po cienkim a zarazem po bardzo mocnym podłożu. Woda w Biblii symbolizuje wiarę, więc kiedy Mistrz Jezus szedł po wodzie i nie tonął, oznacza to, że Jego wiara jest niezachwianą i tak silną, jakiej żadne przeciwności pokonać w żaden sposób nie mogą. Niezłomna wiara to nie jakaś skrajnie religijna postawa. Prawdziwa wiara, to nie jakieś ślepe zapatrzenie w taki czy inny Kościół, takie czy inne wyznanie. Prawdziwa wiara to nierozerwalne i stałe połączenie ze Źródłem Życia, to nierozerwalna Jedność każdej Cząsteczki Energii z Energią Najwyższą, z samym Stwórcą Wszechrzeczy. Skoro Pan Bóg jest Wszechmogący, to i my dzięki Niemu wielu niebywałych rzeczy dokonać przecież możemy. I nadejdzie taki czas, kiedy tak się stanie.
.

środa, 26 lipca 2017

Wpis 44. Bierzmy piękny przykład, przezwyciężajmy zło dobrem i wytrwajmy do końca.


Naprawdę mamy wiele wspaniałych wzorców do naśladowania i jest wiele wybitnych osobowości, które oprócz tego, że wytrwały na drodze nie uciekania się do przemocy, nie dokonywania zemsty, to w dodatku niosły pocieszenie, wspierały najuboższych, przekazywały moc nadziei oraz rozświetlania najgorszych mroków zwątpienia. Już samo upomnienie się o najbiedniejszych, samo wstawienie się za nimi do najwyższych władz państwowych dawało im pierwszy promyk niosący radość, dający otuchę i wzmacniający ducha, że ktoś jednak o nich pamięta i o nich się upomina. Oto przejaw troski Ojca Niebieskiego, jaki znalazł wyraz w działaniu tych dawnych przywódców, jak i tych współczesnych, lecz bardzo nielicznych Samarytanów. Oczywiście przeważająca większość przywódców - w tym i duchowych - nie staje na wysokości swojego zadania. Bardziej dbają o siebie i własne korzyści, niż o własnych krajan i bliźnich. Tym bardziej należy docenić wielką odwagę tych spośród nich, co wbrew wszystkiemu i wszystkim swoim postępowaniem wyraźnie się opowiedzieli, po której są stronie i na jakich wartościach naprawdę im zależy.
.