wtorek, 13 grudnia 2016

Wpis 19. „Smoleńsk” to bardzo udany film. Tylko co z tą naszą wolnością?




Już od pierwszej zapowiedzi ukazania się niniejszego filmu, z niecierpliwością i dużą ciekawością go wyczekaliśmy. Wreszcie chcieliśmy obejrzeć ten wyjątkowy obraz. Już samo jego powstanie, a przede wszystkim to, że w końcu ujrzał światło dzienne i nastąpiła jego premiera (zresztą kilkakrotnie przekładana), skłania do zadumy nad kolejami losu, jakie i w tym przypadku znalazły swoje szczęśliwe zakończenie, gdyż z całą pewnością nie żaden zbieg okoliczności do tego się przyczynił, że film trafił do szerokiej publiczności. Zastanawiające jest i to, z jak wielkim trudem historia opowiedziana w ten sposób, torowała sobie drogę i zdobywała sobie prawo do zaistnienia, pomimo tej całej wolności głoszonej tak powszechnie i oficjalnie. Wydawało by się rzeczą oczywistą i nie podlegającą żadnej wątpliwości, że każdy twórca, artysta ma prawo do swobodnej wypowiedzi na każdy temat, nawet na ten najbardziej delikatny, niewygodny, czy też bardzo podejrzany i zagadkowy. W sumie takie prawo przysługuje każdemu. Tylko niestety, jak to w życiu bywa, w wielu przypadkach jedynie teoretycznie. A kiedy jakimś cudem stanie się wyjątkiem potwierdzającym regułę, słusznie zajmując sobie należne miejsce po stronie prawa do wyrażania własnego zdania, to dostaje się pod lawinę niszczącej krytyki. I tak właśnie jest z tym filmem. Dlaczego?
.