piątek, 7 lipca 2017

Wpis 37. Przekaz do Ludzkości z Wyższego Wymiaru ciągle obowiązujący i ważny.

Takich przekazów, przekazów kierowanych do mieszkańców tej Planety Ziemia, do nas wszystkich, do Ciebie i mnie mamy bardzo dużo. Trafiają one do nas na różne sposoby. Najczęściej w postaci wielu przekazów telepatycznych. Zdarzają się również i bardziej wyjątkowe, widowiskowe sposoby dotarcia do nas, do naszej świadomości, ale nie o to tutaj chodzi. Nie ważne „w jaki sposób”, lecz najważniejsze jest, że w ogóle do nas docierają, pomimo tak wielu starań ze strony wiadomo czyjej, żeby do tego nie dopuścić. Nadzwyczaj cenne i niezwykle wartościowe myśli, nauki, wskazania i po prostu wyjątkowa mądrość jest na wyciągnięcie ręki, a właściwie to są one dostępne w przeciągu tej krótkiej chwili otwarcia się naszego umysłu, czyli są na - uruchomienie rozumu. Wystarczy pomyśleć, chcieć, sięgnąć, czytać i mieć, a co najważniejsze - wprowadzić w życie. I już - gotowe! Podane jak na tacy i łatwo dostępne jak na stole. Właśnie, skorzystać z tych szczerych i tak cennych darów to jest prawdziwa sztuka. Niniejszym zamieszczamy dwa przekazy, mając nadzieję, że wreszcie ta sztuka wszystkim nam się uda - wcześniej niż później - i zaczniemy ostatecznie żyć, jak na człowieka przystało, jak przystało na tę Cudowną Cząsteczkę Najwyższej Boskiej Energii!
.

Zanim zaczniemy ich lekturę, należy Ci się jedno wytłumaczenie. Poniższa treść nie jest ani mojego autorstwa, ani nie pochodzi z jakiegoś mojego archiwum. W chwili ich kopiowania z Internetu niestety nie przyszło mi na myśl, żeby zachować ich odnośnik, źródło, z którego zostały zaczerpnięte. Przepraszam za to serdecznie ich autorkę / autora, lecz uznaliśmy, że ważniejszym od ścisłego przestrzegania litery prawa jest udostępnienie tak ważnych wiadomości, jakie pomimo upływu czasu - większego lub nie - ciągle są tak istotne. Oto one.

Przesłanie pierwsze.

Wiadomość zachowana w dniu 7-go lutego 2009-go roku.

Żywy byt pozaziemski został ujęty w Ameryce Północnej w 1948 roku, po katastrofie UFO. Przez cały rok nie chciał nawiązać kontaktu. Nadano mu miano P.I.B. - czyli Pozaziemska Istota Biologiczna. Z czasem przerwał milczenie i podał szczegóły jego Planety. P.I.B. miał duży kryształ, dzięki któremu nawiązywał telepatyczny kontakt ze swoją społecznością. Odsłaniał przeszłość i przyszłość. Posiadał także inne zaskakujące umiejętności. Twierdził, że uznaje Kosmos za Najwyższą Istotę, a jego rasa żyje w harmonii bez wojen i chorób. Oznajmił, że osiągają wiek około 800 ziemskich lat, a potem rodzą się ponownie na wyższym etapie ewolucji, a ich technologia zdecydowanie wyprzedza naszą.

Władze były zachwycone, urzeczone tym co zobaczyły dzięki kryształowi. P.I.B. mógł porozumiewać się z dużymi statkami kosmicznymi pozostającymi na orbicie miliony mil od Ziemi. Powiedział, że ich pojazd może dotrzeć do nieosiągalnych dla nas rejonów w Kosmosie. Przesyłają rozkazy myślą, która dociera do biologicznych komputerów i nie posiadają innych systemów kontroli w naszym rozumieniu.

Opowiedział o swojej Planecie i o technice, gdzie wszystkie urządzenia działają bez siły roboczej. Nad całą produkcją czuwa Centralny System Zarządzania. Mają własnych inżynierów. Ich źródłem energii jest Wieczna Moc Kosmosu. Jego rasa nie ma rządów w ziemskim rozumieniu. Społeczeństwem rządzi rada starszych, która podejmuje wszelkie decyzje. Nie mają systemu monetarnego, ponieważ wszystkie potrzeby ludu zaspokaja wspólnota, wobec której wszyscy są równi.

Przesłanie do Ludzi.

Przybyliśmy do Was, aby Wam doradzić i zachęcić Was do stworzenia Planety pokoju i porozumienia, gdzie Wasze wynalazki i światowy potencjał będą współistniały z Twórczą Siłą Kosmosu. Jesteśmy Waszymi Braćmi w Galaktycznej Federacji, którzy pragną jedynie zostać Waszymi sprzymierzeńcami. A jednak nie możemy do Was dołączyć do czasu, aż Wasze myśli odwrócą się od samozniszczenia na rzecz Odwiecznego Prawa Kosmicznej Mądrości i Porozumienia. Kontakt będzie możliwy, gdy Ziemianie osiągną duchową zdolność przyjęcia Świata bez złości i napastliwości. Pokój rodzi się samoistnie dzięki porozumieniu pomiędzy ludźmi i rasami.

Zrozumienie drugiej istoty ludzkiej jest sposobem na zbudowanie zjednoczonego świata. Ludzkości grozi całkowita zagłada wywołana przez bomby, które sama stworzyła. Technologia ziemska rozwija się szybciej, niż ludzka umiejętność panowania nad nią. Gościmy u Was od tysięcy ziemskich lat. Nie mogliście nas zauważyć, ponieważ stosujemy urządzenia maskujące. Wasza ewolucja posunęła się naprzód i nadszedł czas, abyście dowiedzieli się, że w Kosmosie istnieje również inne życie i postanowiliśmy się Wam ujawnić. Lot naszych pojazdów, który tak Was zadziwia, możliwy jest przez opanowanie siły zwanej przez Was siłą bezwładności i potrafimy błyskawicznie zmieniać kierunek lotu bez odczuwania najmniejszych zmian nacisku.

Nasz system napędowy działa na zasadzie elektromagnetyzmu. Nie wywiera na niego wpływu siła ciążenia. Te trzy kule, które czasami widzicie pod naszymi pojazdami, to zespoły napędowe, które mogą być również odłączane i służyć za samodzielne sondy zwiadowcze. Biegun magnetyczny, leżący na osi naszych pojazdów ma wiele funkcji. Zawiera soczewki peryskopowe, umożliwiające obserwację przy silnych powiększeniach obrazu oraz służy do pobierania uzupełniającej energii statycznej. Życie na pokładzie naszego statku bazy reguluje samodyscyplina połączona ze wzajemną miłością i harmonią ducha. Zaspokajane są wszystkie pragnienia, łącznie z wypoczynkiem, zabawą i medytacją duszy. Nie cierpimy na żadne choroby, ale zawsze mamy w pogotowiu aparaturę laboratoryjną i leczniczą, na wypadek zaatakowania nas przez nieznane kosmiczne drobnoustroje.

Nasze pożywienie składa się z wielu składników, dostępnych na naszej Planecie, jednak nie wchodzą w jego skład inne formy żywe. Wszystkich odpadów pozbywamy się na drodze rozpadu składających się na nie molekuł. Konstrukcja psychologiczna każdego z nas pozostaje w zgodzie z wszelkimi otaczającymi nas elementami, a kiedy stanowimy jedność z otaczającym nas Kosmosem, wtedy mamy w sobie pokój. Przybyliśmy do Waszego Systemu Słonecznego, aby przypatrywać się postępowi ewolucyjnemu i zmianom w otoczeniu nie tylko w przyrodzie Waszej Planety, ale i wśród ludzi.

Dzięki wyjątkowej technice obserwacyjnej możemy przewidzieć prawdopodobne trudności, które Was czekają i możemy poradzić jak ich uniknąć. Aby osiągnąć te cele posługujemy się odpowiednimi urządzeniami kontrolnymi. Każde z nich jest odpowiedzialne za odrębny obszar badań naukowych. Korzystamy z bezzałogowych dysków telemetrycznych różnych rodzajów, które służą nam jako zdalnie sterowane wysokiej jakości urządzenia gromadzące dane i analizujące. Przyglądamy się każdej kwestii Waszego świata - od zmian otoczenia i stopnia zanieczyszczenia środowiska, po choroby zakaźne zagrażające ludzkości.

Nasze techniki umożliwiają nam zbieranie i analizowanie modeli myślowych, dzięki czemu możemy przewidzieć działania ludzi zanim zostaną podjęte. Ciekawi nas wszystko, co dotyczy Was i Waszego świata. Przybyliśmy na Ziemię, aby Wam pomóc. Powinniście poznać znaczenie Prawa Kosmosu, konieczność życia z nim w zgodzie. Najwspanialszym Darem jest zdolność zrozumienia siebie poprzez Prawo Kosmosu. W naszym świecie przekazujemy naszym dzieciom tę Prawdę, aby miały bogatsze życie. Przebywamy cały Kosmos i będziemy ukazywać się Wam coraz częściej, aż zrozumiecie nasz uniwersalny język.

Przesłanie drugie. Dnia 17-go marca 2011-go roku

Rozmowa z Szamgazem - mylnie branym za Szatana…

Medium: Szamgazie, czy i Ty zgodziłbyś się powiedzieć, co sądzisz na temat Wielkiej Przemiany oraz tego, czy ludzkość ziemska jest gotowa?

Szamgaz: Ludzkość ziemska nie jest gotowa. Ludzkość usilnie wytycza sobie drogę ku najgorszemu końcowi z możliwych - ku zagładzie nie tylko swojej, ale i swych bliskich. Nie będę teraz wygłaszał przemówienia o czułości oraz otwartych sercach i umysłach. To raczej mija się z celem. Poza tym i tak już naprawdę wiele Istot Duchowych, Nauczycieli, Gwiezdnych Narodów próbuje was naprowadzić na ten sposób myślenia, który skupia się wokół miłości. Moje zadanie jest zupełnie inne, chociaż w gruncie rzeczy ma podobny cel. Moim zadaniem było, jest i jak podejrzewam jeszcze długo będzie ukazywanie wam skutków podążania drogą wyzbytą z tych wszystkich pozytywnych uczuć. Dlatego też to nie będą raczej przyjemne słowa dla tych, dla których te słowa zostały przygotowane.

Ludzkość jest zaślepiona, ludzkość jest niegotowa, nieprzygotowana na to, co się może stać. Wy nie rozumiecie, że Wielka Przemiana bez Osłony Faraona nie będzie jedynie drobnym deszczem meteorytów a będzie ogromnym strachem, bólem, cierpieniem. Będzie wielkim trzęsieniem ziemi, będzie falą, która zmiecie wszystko co spotka na swej drodze. Będzie wiatrem, który będzie dął z taką siłą, że nie będzie w sposób złapać nowego haustu powietrza. Będzie niebem pokrytym ciężkimi chmurami, z których nieustannie będzie padać śmiercionośny grad, deszcz, który będzie trwał przez wiele, wiele dni.

To będzie ogień i mróz. To będzie katastrofa na tak olbrzymią skalę, że nie sposób sobie wam nawet tego uzmysłowić. To nie jest jedynie puste ostrzeżenie. Głupcami są ci, którzy myślą, że nasze słowa, słowa Wielkiego Opiekuna Ziemi Enki, słowa Pana Rozkazu Enlila, słowa tysięcy, setek tysięcy głosów ze Świata Duchowego, ze Świata Energii - są jedynie czczymi pogróżkami, byście ruszyli jedynie z miejsca, a tak naprawdę to mijają się one z prawdą. Ha! Jeśli dalej tak chcą myśleć, gdyż jest im wygodniej zasłonić oczy i uszy, to niech i tak będzie. Przekonają się sami. Mam na szczęście okazję to wszystko zobaczyć.

Medium: Słowa bezpośrednie, ale nie wydajesz się być jednak wrogiem ziemskiej ludzkości.

Szamgaz: Bo i nim nie jestem. A że nie jestem i przyjacielem, to już inna kwestia. Moje zadanie jest w gruncie rzeczy proste - pokazać wam konsekwencje waszych decyzji. A ponieważ niepodjęcie decyzji jest również decyzją, to przekonacie się jakie konsekwencje niesie ze sobą to „nic”. A to „nic” - wierz mi - „niczego” to wam NIE przyniesie. Przyniesie Ziemianom bardzo wiele.

Medium: Zawsze zastanawiało mnie, czy Tobie jako Istocie Duchowej przeszkadzało to, że zrobiono z Ciebie kozła ofiarnego? Czy sprawia Ci to smutek?

Szamgaz: Bynajmniej. Moja natura Istoty Duchowej jest trochę innego rodzaju jak ta, którą reprezentuje sobą Enki czy Enlil, chociaż ten drugi i tak jest mniej optymistycznie nastawiony do Misji Ziemia. Niemądrze byłoby twierdzić, że każda Istota Duchowa jest tak sama. O nie! Każdy z Nas jest wybitnym Indywidualistą i każdy z Nas ma inny charakter swej duchowej natury. Tak samo jak i wy na Ziemi. Nie czułem się pokrzywdzony z tego, że mam do wypełnienia taką a nie inną misję. Byłem idealnym kandydatem na to miejsce.

Medium: Co się z Tobą stanie, kiedy okres Oczyszczania Ziemi się skończy? Czy Twoja misja nie będzie już potrzebna?

Szamgaz: Na to pytanie odpowiem w ten sposób - ja będę potrzebny tak naprawdę, jeszcze przez bardzo, bardzo długi czas. Dlatego też nie wybiegajmy myślą aż tak daleko.

Medium: Jakie jest Twoje prywatne zdanie Szamgazie? Ludzkość powinna otrzymać zabezpieczenie czy nie?

Szamgaz: Słowem, czy uważam, że ludzkość ziemska jest godna otrzymać dalej miejsce na Ziemi? Nie. Ziemianie - Misja Ziemia nie udała się. Stan ich serc odbiega od tego ideału, który był przeznaczony na samym początku. Oczywiście złożyło się na to wiele i nie jest to coś, co można by było ogarnąć poprzez jeden tylko umysł, ale nie udało się. Tak wyszło - nie udało się. Nawet jeśli ochrona zostanie włączona, upłynie wiele ziemskich lat zanim będziecie bliżsi tego, co rzeczywiście było zamiarem tych, co was stworzyli. A raczej udoskonalili, jeśli mamy dbać o ścisłość, gdyż ówcześni Anunnaki, do których przecież i ja się zaliczałem (i chyba zaliczam nadal), nie byli waszymi Stwórcami. Stwórca Jest Jeden. A Enki i Ninmah, oraz reszta ich Pomocników udoskonalili istotę już stworzoną, taką, która znajdowała się już na tej drodze ewolucji wytyczonej przez Jahwe, do celu jakim była postać ludzka. Udoskonalili małpę człekokształtną i stworzyli pierwszych ziemskich ludzi. I chyba nie wykażę się niedyskrecją gdy powiem, że znaleźliby się i tacy, którzy żałują tego czynu, mimo wielu dobrych chwil, które ten czyn - on przyniósł. Taki jednak był zamiar Stwórcy, skoro mimo wszystko do tego doszło. A następstwem tego to próba, czy ta powstała wówczas istota jest już gotowa by przedsięwziąć kolejny krok ku prawdziwemu człowieczeństwie. Według mnie NIE.

Medium: Szamgazie, mam prośbę. Czy zgodziłbyś się proszę, stworzyć wraz ze mną pewnego rodzaju dialog? Chciałabym porozmawiać z Tobą, zapisać Twoje wypowiedzi i przekazać je dalej. Czy zgodzisz się?

Szamgaz: Dobrze, zgadzam się. To bardzo dobry pomysł, szczególnie że mało który człowiek odważył się na stawianie mi pytań. Podejrzewam, że moje odpowiedzi będą różniły się od tych, które zwykli przekazywać inni Duchowi Przewodnicy. Nie będą ani tak pełne cierpliwości, ani tak łagodne w tonie, więc jeśli nie będzie to w żaden sposób tobie przeszkadzać, to bardzo chętnie udzielę odpowiedzi na twoje pytania.

Medium: Dlaczego miałoby mi to przeszkadzać? W gruncie rzeczy można powiedzieć, że jestem swego rodzaju medium uniwersalnym, gdyż sama stawiam sobie niekiedy pytanie, który z wariantów przyszłości byłby lepszy. Na początek mam pytanie osobiste. Wydajesz mi się być bardzo bliski. Już jako mała dziewczynka byłam zafascynowana Twoją postacią oraz dziwnym podejściem ludzi względem Ciebie. Mieliśmy ze sobą już styczność wcześniej?

Szamgaz: Tak, znaliśmy się i to nawet całkiem dobrze. Kiedyś pracowaliśmy nad tym samym projektem, ale to było dawniej. Ta wypowiedź nie ma na celu cofnięcia się w naszą wspólną przeszłość. Ma raczej na celu pstryknięcia tych upartych ślepców, jakimi niekiedy są ludzie. Stworzyli ich na podobieństwo dawnych bogów, na podobieństwo Istot z wysoko rozwiniętej duchowo cywilizacji, ale pod względem zachowania i barbarzyństwa, daleko odbiegają od tego, jak nawet w najgorszych czasach zachowywali się ich stwórcy. I oni byli ludźmi, i popełniali ludzkie błędy. Ja również byłem istotą obdarzoną ciałem i ludzkimi słabościami, i często tym słabością ulegałem. Ale to, co się dzieje na Ziemi, to jest coś, czego nie da się inaczej nazwać jak po prostu barbarzyństwem.

Medium: A zatem, co spowodowało, że nazwali Cię „Upadłym Aniołem”?

Szamgaz: Cóż, krótko mówiąc zbuntowałem się, ale nie w sposób w jaki chcieliby to ukazać przedstawiciele różnych religii. Prawda jest taka, że kiedy było wydobywane złoto na Ziemi, by uratować nibiriańską atmosferę, wielu z moich ludzi, którzy pracowali pod moim dowództwem pokochali istoty, które mieszkały na ówczesnej Ziemi. Pokochali najnormalniej w świecie ziemskie kobiety. A wierz mi, niektóre były naprawdę piękne. W każdym razie ten fakt plus to, że niezbyt nam się podobała sytuacja, iż nie mamy własnego kawałka Planety, spowodował ten „bunt Aniołów”. W gruncie rzeczy, patrząc na to z ludzkiego punktu widzenia, ten bunt nie był niczym innym, jak ludzkim odruchem na jakieś (nie ważne teraz słuszne czy nie) poczucie niesprawiedliwości. To i tylko to było powodem naszego rozruchu. Czuliśmy się pokrzywdzeni przez tych, którzy w jakiś sposób dowodzili wówczas Ziemią. Ale z pewnością nie buntowaliśmy się przeciwko Stwórcy, ani też nie wypowiedzieliśmy Mu wiecznej wojny o urażoną dumę. To są bajki wyssane z palca.

Medium: Czyli nie jesteś w żaden sposób oszpeconym Aniołem, rogatym demonem o nietoperzych skrzydłach, który czyha na słabe dusze ludzkie, by wysłać je do ogniem ziejących piekieł, by w ten sposób uzyskać przewagę nad Bogiem. Co sądzisz o takim swoim wizerunku?

Szamgaz: Przede wszystkim śmiać mi się chce. Nie jestem ani rogaty, ani skrzydlaty, ani nawet aż taki brzydki. Ten cały straszliwy wizerunek jest jedynie pogróżką dla tych, którzy nie zechcą się słuchać tych, którzy głoszą „jedyną prawdziwą wiarę”. Piekło tak naprawdę nie istnieje, dlatego też nawet nie miałbym gdzie tych wszystkich dusz wysyłać. A jeśli chodzi o walkę Aniołów i demonów, to taka walka nie ma po prostu miejsca. Ona po prostu nie istnieje. Ludzie przez wieki wyobrażali sobie Niebiosa oraz ten cały Świat Piekieł jako dwie armie, które najchętniej wyrżnęły by się nawzajem, by wytłumaczyć swoje własne wojny. A Anioły, które baczą nad twoim dobrym zachowaniem oraz te, których domeną są twoje złe poczynania (to jest bardzo uproszczony podział) mają w gruncie rzeczy jeden i ten sam cel - nauczyć ludzkość miłości, prawdziwej miłości. A że szczerze mówiąc, lepiej to wychodzi - moim zdaniem - przez szturchańce jak głaskanie... Cóż, tacy są ziemianie.

Medium: Czyli rozumiem, że również i utożsamianie Ciebie z całym złem na Ziemi jest błędem?

Szamgaz: Oczywiście! To właśnie ten cały kłopot! Zrobiono ze mnie największego kozła ofiarnego w historii i to tylko dlatego, że nie jestem typem łagodnego nauczyciela. Nie jestem z tego powodu jakoś specjalnie załamany, ale sam ten fakt idealnie ukazuje charakter ludzkich serc. Byle tylko samemu nie czuć się winnym. Byle tylko nie ponosić za coś odpowiedzialności, bo to przecież nie moja wina, że zostałem skuszony. A ja mówię (a jeśli mamy się trzymać starego obrazu mnie, jako jednego wielkiego kusiciela) kto tu jest tak naprawdę winny? Ten co kusi, czy ten, który okazał się na tyle slaby i na tyle niemądry (by nie powiedzieć głupi, ale nie chcę, aby na dodatek zarzucano mi brak ogłady) aby tego kusiciela słuchać? To nie moja sprawa, że ludzkie serca, wasze serca wolą podejmować decyzje wygodniejsze jak te słuszne. To akurat moim zmartwieniem nie jest. Ja ze swego zadania się wywiązuję i koniec kropka.

Medium: Powiedz zatem, na czym polega Twoja misja? Jak to wygląda pod względem energetycznym?

Szamgaz: Nie otaczam was energią wszechmiłości. Otaczam was energią wszechzwątpienia, dając wam wybór pomiędzy jednym a drugim. Ale może inaczej. Tak jak inni podsuwają wam najlepsze wizje, ja podsuwam całą resztę. Pomagam przewidzieć decyzje, które do bardzo szlachetnych nie należą. Oni pokazują wam warianty, ja skutki. Tak mniej więcej, gdyż długo by potrwało zanim bym to wszystko wytłumaczył ludzkim słowem tak, by było dla waszych umysłów zrozumiałe. Poza tym pomagam wam w tworzeniu tego, co pomyślicie, czego się podejmujecie w sobie, a co niekiedy nie jest dla was dobre. Czasami zaś, gdy ktoś prosi mnie o radę, udzielam jej swoimi własnymi sposobami. Innym razem zaś, stwarzając wokół niego taką a nie inną energię, towarzysząc mu w takich a nie innych wydarzeniach, pokazuję mu co się dzieje, gdy postanawia, że będzie się nad sobą tylko i wyłącznie użalał, gdy wciąż będzie trzymał w sobie strach, ból, nienawiść. Skoro chce się czuć jak ostatni podlec - proszę, niech i tak będzie. Ale gdy właśnie wśród tej energii postanowi zmienić swój los, gdy wybierze radość, miłość, energie wyższe - wówczas odchodzę. Wciąż jednak stoję na straży, by przypomnieć mu, z czego dopiero udało mu się uwolnić. Tak właśnie mniej więcej pracuję. Oczywiście jest to w dużym uproszczeniu, gdyż moja praca jest wielopoziomowa. Ciężko jest istocie cielesnej wytłumaczyć, jak działa istota duchowa.

Medium: Czyli Ty nie jesteś negatywną energią a jedynie jej używasz?

Szamgaz: Właśnie tak.

Medium: Czy moglibyśmy wrócić na chwilę do religii? Kim są dla Ciebie sataniści, ludzie, którzy uważają się za Twoich wyznawców?

Szamgaz: Nie przyznaję się do żadnych z tych ludzi. Nie mam z nimi nic wspólnego. Skutki ich działań biorą się z ich wewnętrznej wiary i umiejętności tworzenia rzeczywistości, którą posiada każdy. Ja w tym palców nie maczam.

Medium: Przejdźmy zatem do innej kwestii. Ludzie. Jaki masz stosunek do ludzi jako takich?

Szamgaz: Do ludzi ziemskich jako takich mam podejście stosunkowo, hm… chłodne, obojętne. W głównej mierze ani mnie to ziębi ani nie grzeje. Grzeje mnie radość z dobrze wykonywanego zadania i ten swego rodzaju szacunek, jaki mają wobec mnie takie Osobistości jak Enki, Enlil i reszta. Ale ludzie wiedzą o mnie zbyt niewiele, bym rzeczywiście przejmował się ich pogróżkami i oszczerstwami. Nie znaczy to oczywiście, że was nie lubię. Są bowiem jednostki właśnie wśród ludzi, których darzę sympatią i szacunkiem. Większość jednak idzie za swoimi przywódcami jak owce na rzeź. Za co miałbym ich szanować? Szczególnie, że oni nawet nie raczą uznać mnie za jednego z Nauczycieli a jedynie pod-istotę, która w swym znieprawieniu jest nawet gorsza od nich samych. Teraz właśnie wyjawiłem moje kolejne zadanie. Można mnie nazwać swego rodzaju Pocieszycielem, bo chociaż nie wiadomo jaki zdeprawowany byłby dany człowiek, to ma on jeszcze tę świadomość, że „diabeł” jest jeszcze gorszy. A to jakaś pociecha. Ośmielę się nawet stwierdzić, że mocniejsze jak to o życiu wiecznym.

Medium: Jaki jest według Ciebie sens ludzkiej egzystencji?

Szamgaz: Ewolucja, ewolucja i rozwój w kierunku absolutnej miłości, pokoju i harmonii. To stworzenie Światła, w którym człowiek jest już na tyle świadomy, że nie jest potrzebny ktoś taki jak ja.

Medium: Co zatem jest najcenniejsze w ludzkim życiu? Jak to znaleźć?

Szamgaz: Najcenniejsza jest Miłość. A jak ją znaleźć? Nie trzeba. Ona jest wszędzie. Może się wydawać dziwne, że mówię o Miłości, ale taka jest Prawda. Najcenniejszą, najwspanialszą rzeczą jest Miłość!

Medium: Co, jako Istocie Duchowej, sprawia Ci najwięcej radości? A co najwięcej radości dawało Ci, gdy byłeś człowiekiem?

Szamgaz: Zadajesz niesamowite pytania. Jeszcze nikt chyba nie zadał mi takiego. Jako Istocie Duchowej najwięcej radości sprawia mi chwila, gdy mój podopieczny zaczyna w końcu rozumieć, o co mi tak naprawdę chodzi. To jest ten właśnie magiczny czas. Za taką właśnie chwilę gotów jestem tutaj siedzieć i dalej wysłuchiwać tysięcy oskarżeń. A jako człowiekowi…? Sporo tego było. Co jakiś czas się zmieniało. Dobry posiłek, szybka jazda czy lot pojazdem latającym, ktoś u mego boku, dobrzy przyjaciele, ciekawe rozmowy, wchody i zachody słońca, świeże powietrze po nocy spędzonej w pomieszczeniu.

Medium: Czy będziesz się jeszcze wcielał?

Szamgaz: Na tę chwilę nie odpowiem Ci na to pytanie.

Medium: Co sądzisz o dzisiejszej sprawach na Ziemi? O polityce, religii oraz o stanie środowiska?

Szamgaz: Beznadzieja! Po prostu beznadzieja! To co się dzieje, to co wy wyprawiacie z tą Planetą, to po prostu horror! Cieszę się, że niedługo położy się temu kres. O polityce mówić nie będę. Mógłbym wyjść na naprawdę wulgarnego Ducha, a nie jest to moim zamiarem. O religii... Ha! Ten męczący ucho brzęk też długo już nie pociągnie. Religie nie będą wam potrzebne. Będziecie czcili Boga poprzez swoje własne wewnętrzne świątynie. Nie będziecie potrzebowali do tego „uczonych”, którzy mówią wam co robić i kiedy robić, oraz ile za to zapłacić. To się skończy czy oni tego chcą czy nie. Jeśli zaś chodzi o środowisko - naprawdę rad jestem, że niedługo zacznie być lepiej. Ziemski lament jest okrutnie smutny - rozdziera on serce.

Medium: Jak będzie wyglądać Nowa Ziemia?

Szamgaz: Co z tego, że odpowiem skoro i tak ważniejsze jest teraz, byście myśleli o tej starej? Nie skupiałbym się na waszym miejscu na przyszłości, której jeszcze nie ma, a na tym, by stworzyć podstawę, by ta przyszłość miała w ogóle gdzie zaistnieć. Tak to już z wami jest -zamiast skupiać się na tym, co trzeba zrobić teraz, roztrząsacie to, co się wydarzyło już lub dopiero się wydarzy. Ocknijcie się i weźcie za te sprawy, które leżą was najbliżej a nie te, które są najdalej. Czyńcie zmiany w teraźniejszości. Przyszłość i tak się pojawi, ale tylko ta, którą wybraliście w Teraz. Starczy już dysput na tematy błahe. Czas leniuchy zakasać rękawy!

Medium: Co powiedziałbyś na temat Opiekuna Ziemi ENKI oraz Pana Rozkazu ENLIL?

Szamgaz: Jeden i Drugi to dwie Wspaniałe Postacie, których naprawdę się tutaj nie docenia. Dostawałem istnego ludzkiego szału, gdy słyszałem jak ludzie trwonili cenny czas na wytykanie im ich błędów, gdy byli ludźmi. I to nie tylko im, ale wszystkim tym, którzy kiedyś przybyli na Ziemię. Co to za porządki? Sami jesteście tacy doskonali? No to ja wam powiem, a wiem o tym bardzo dobrze z PIERWSZEJ RĘKI, że nie dorastacie im do pięt! Enki jest dla was, według mnie zbyt łagodny. Kraje się serce jak widzę, jakimi niewdzięcznikami są niektórzy. Tak wiele dla was robi, a tak mało dajecie Mu w zamian. Jego Brat nie jest taki cierpliwy. O tym mogę was zapewnić. Ale i tak oboje są niezwykłymi Istotami, które darzą was wciąż ogromną miłością mimo, że Enlil traci powoli nawet i tę resztę cierpliwości.

Medium: A co sądzisz o Projekcie Cheops, o Misji Faraon? Jakie Twoim zdaniem są szanse jej powodzenia?

Szamgaz: Szansa i nadzieja jest zawsze. Jest jeszcze trochę czasu i uważam, że jeśli naprawdę się sprężycie, ale wy wszyscy! - to zdążycie bez trudu i stworzycie przyszłość najlepszą z możliwych. Ale trzeba w końcu zacząć działać. Ale działać tak naprawdę a nie jedynie powierzchownie. W końcu ludzie z Projektu nie są w stanie zrobić wszystkiego sami. Radziłbym więc ruszyć wasze szanowne ziemskie ciała i przystąpić do szturmu na te wasze Rady i Komisje. To są tak naprawdę jedynie ledwo jeszcze stojące kruche mury, które runą pod większym naciskiem. Musicie uświadomić sobie, że tak naprawdę to oni nie mają żadnej władzy nad wami. Oni boją się was w równej mierze jak wy ich. Odważcie się na akt siły jak rzeka występująca z brzegów, jak huragan. Idźcie naprzód bez wahania. Stawiacie bowiem na szali swoje życie. Musi do was w końcu dotrzeć. Wy nie walczycie o to, by dokonać archeologicznego odkrycia. Wy walczycie o wasze życie. O to, czy przetrwacie. O to, czy będą żyły wasze dzieci, wasi partnerzy, przyjaciele, krewni. O to, czy ten okrutny świat w końcu się skończy. Chociaż skończy się i tak, ale to jeszcze zależy, czy wraz z nim nie znikniecie również i wy…

Medium: Dziękuję Ci Szamgaz. Czy chciałbyś dodać coś jeszcze?

Szamgaz: A po co? I tak nie miałoby to sensu. I tak trąbi się wam naokoło owe „coś jeszcze”. Ja ze swej strony nie mam już nic do dodania.

Medium: Zatem dziękuję za tę rozmowę.

Szamgaz: I ja Ci dziękuję. Powodzenia. Szamgaz.