poniedziałek, 10 lipca 2017

Wpis 39. Trump w Polsce i po tru(m)pach do celu.



Czy możemy sobie pogratulować udanych odwiedzin głowy (nie)rządu zza Oceanu? Zdaniem nie naszej władzy z pewnością tak i to pod wieloma względami. A tym najważniejszym, to sprawa naszego „bezpieczeństwa”. Już nie będziemy się o tym rozpisywać, gdyż wszyscy rządzący trąbią o tym i to aż do przesady. Szczególnie jeden taki minister uśmiecha się od ucha do ucha - taki szczęśliwy. Sam odwiedzający nas prezydent - tak wielce zachwycony Polską i wyznający jej swoje najbardziej płomienne uczucie - wpada na jeden dzień (i to nie cały) do swojego „sojuszniczego” kraju. Wpada pospiesznie na krótką chwilę, prawie jak po ogień żeby coś tam powiedzieć i swoje zrobić, i już go nie ma. A to wszystko przy wtórze histerycznego zachwytu środków masowego przekazu, ukazującego te „odwiedziny” jak największe wydarzenie w tysiącletniej historii Polski. I do tego wszystkiego jeszcze cały ten spęd i zbiegowisko gapiów. Zupełnie jak w czasach szkoły podstawowej. Jak przyjeżdżał jakiś zwierzchnik demoludów, to cała trasa przejazdu musiała być bardzo ładnie obstawiona. No i oczywiście w wiadomościach telewizyjnych czy w innych oficjalnych doniesieniach dziennikarskich, żadnego złego słowa tak o gościu, jak i o jego knowaniach.
.

Tak, knowania, no bo jak inaczej można nazwać rozmowy w cztery oczy, sam na sam tych dwóch gości, co to niby piastują najwyższe stanowisko w swoich państwach? Takie spotkanie bez świadków, nic na piśmie, bez żadnych dokumentów ani dowodów na to, o czym gadają, to zgoła bandyckie i mafijne machloje. To są praktyki stosowane w świecie przestępczym. A jak się okazuje, to są one powszechnie praktykowane wśród wielu polityków, bo oto zaraz po dotarciu do Hamburga Putin tak samo spiskował z Trumpem. Gdyby to było coś dobrego, to nie kryliby się z tym tak bardzo, lecz w świetle pełnego dnia powiadomili by o tym cały świat. A tak po kryjomu coś tam sobie ustalają i spiskują, żeby tylko inni nic o tym nie wiedzieli. To znaczy nie dowiedzieli się, ale tylko do czasu, gdyż jak już coś zrobią, to dla innych jest po prostu za późno, żeby temu przeciwdziałać.

I tutaj trzeba wyraźnie, z całą mocą podkreślić. Oni to sobie mogą planować i najgorsze zbrodnie przeciwko nam, ale jak Świat Duchowy postanowi, że nic z tego, to nic z tego ich „planowania” nie będzie. Nie będzie i koniec. Nie będzie, choćby wszystkim naszym ciemiężycielom z wysiłku aż mózgi parowały, co by tu jeszcze przeciwko nam wymyślić. Mogą się wysilać ile chcą, gdyż to nie oni tutaj sprawują władzę. Oczyszczanie jest tą Siłą, jaka teraz coraz bardziej dochodzi do głosu. Może się nam wydawać, że to oni zdołali coś wskórać, ale tak nie jest. Cały czas nasila się to co nieuniknione i konieczne. A że dzieje się tak z wykorzystaniem sił niskich i niskich energii, to Świat Duchowy ma do tego pełne prawo, żeby tak właśnie było. Nic nam do tego.

Z naszej strony zaś mamy się pilnować przed swoim wplątaniem do tej rozgrywki sił niskich. Mamy się strzec przed tym wszystkim, żeby nie ulec obłudzie i kłamstwu. Ci zaś, co w tym już siedzą i to po same uszy, już o tym postanowili. Mają co chcieli.

Nasza rola polega na czymś zupełnie innym. Nie ulegać im, nie dać im posłuchu ani za nimi nie iść. Ostatnio zastanawialiśmy się, czy prawdziwe zło jest przez tych, którzy do niego nakłaniają, namawiają, czy raczej przez tych wszystkich spośród nas, co jemu ulegamy? No bo jak się tak dobrze zastanowić, to kiedy taka Merkel albo Trump, czy inny Putin wyszliby sobie na ulicę, żeby narozrabiać, to przecież sami nic nie zdziałają. Sami wojny w Syrii nie pociągną, ani na Majdanie nikt w plecy by nie strzelał do ludzi tam obecnych. Sami by zostali na tej ulicy. Postaliby trochę, aż w końcu wróciliby do domu. A skoro na ulicach dzieje się ten cały bałagan, to zostanie on sprzątnięty. A wraz z nim usunie się i tych, co do niego przylgnęli i w ten bałagan się wtopili. Najpierw się w nim zaplątali, a potem w nim zginęli.  

Dlatego lepiej jest trzymać się od niego z daleka. Przy okazji nie zaszkodzi wiedzieć, dlaczego tak się dzieje i na czym to wszystko polega. A ci, co złu się oddają, niech dalej się w nim pogrążają zgodnie ze swoją wolą. Zdarza się również, że aby potwierdzić swoją przynależność do wielkich tego świata, a właściwie kiedy się chce okazać im swoją służalczość i posłuszeństwo, to musi się to udowodnić jakąś koszmarną zbrodnią. Najczęściej zbrodnią przeciw miłości.

Nie piszemy o tym dlatego, że to nam sprawia przyjemność. Chcemy ukazać rzeczy takimi, jakimi są. Wystarczy się trochę rozejrzeć, przyjrzeć niektórym sprawom i trochę się nad nimi zastanowić, pomyśleć. Na przykład. Jest wiele przypadków, kiedy jesteśmy świadkami powstania nowej gwiazdy ekranu, sportu, polityki, życia publicznego. A jest to tym bardziej zagadkowe, że w przeważającej większości przypadków osoby te kogoś straciły ze swojej najbliższej rodziny. W wersji mnie tragicznej narzeczeni się rozstają, a małżeństwa rozwodzą. W wersji tragicznej tracą życie zony, dzieci, mężowie. Za każdym razem dokonuje się okrutnego czynu przeciw prawdziwemu uczuciu, byle wbrew miłości.

A potem nagle z dnia na dzień mamy nową „gwiazdę” - gwiazdkę i gwiazdeczkę - na firmamencie muzyki popularnej, sportu albo X-tej muzy. Nawet z własnego podwórka mamy tragiczne historie, jak choćby znanego reżysera filmowego, co stracił swoja żonę w bardzo tragicznych okolicznościach, a potem świecił pełnym blaskiem sławy. I nawet deportacja do Stanów go nie rusza. Innym przypadkiem jest strata córki jednego z polskich dość znanych aktorów, co było bardzo podejrzane. Żona od niego odeszła, upatrując w nim winy. A on ni stąd ni zowąd zaczął zwalczać Kościół w Polsce, stał się jeszcze bardziej sławny, a przy tym mówił, że Zbigniew Zieliński ma takie mądre oczy. Zresztą, dali mu rólkę w jakiejś hollywoodzkiej produkcji dla zachęty, ukazując mu co to oni mogą, jaką to oni mają władzę, żeby uczynić kogoś bogatym albo wpływowym, więc widocznie na to przystał.

Mamy też przykład takiego jednego piłkarza z Meksyku. Rozstał się ze swoją wieloletnią narzeczoną i od razy trafił do jednej z najlepszych drużyn piłkarskich Anglii. A jedna taka, to nawet w nagraniu jednej ze swoich piosenek nie miała żadnych moralnych hamulców, przed ukazaniem swojego satanistycznego - umarlackiego rytuału. No i o oczywiście na każdym kroku było słychać jej niewybredne pioseneczki, często obrażające religijne uczucia, tak jak i sama jej przybrana nazwa. I jak najbardziej, płyty kompaktowe z jej wypocinami sprzedawały się w milionach sztuk. Czy to wystarczające dowody na potwierdzenie tych słów? Nie, nie chodzi o potwierdzenie tego, czy ma się w czymś rację czy nie. Chodzi o ukazanie czegoś, co być może umyka naszej uwadze. Mamy to przed swymi oczami, lecz tego nie widzimy.

Powszechnie wiadomo, że system naszego prześladowania nie lubi świadków swoich brudnych zagrywek. A jak wykonali rozkaz to nie są mu już potrzebni. Przy pierwszej lepszej okazji system się ich pozbywa. Dlatego mieliśmy między innymi wiadomość, podaną przez NBC News, mówiącą o zestrzeleniu amerykańskiego śmigłowca z komandosami na jego pokładzie. Doszło do tego w czasie wykonywania przez nich bojowego zadania na Bliskim Wschodzie. Akurat „ślepy traf” chciał, że byli to ci sami żołnierze, którzy „uśmiercili” Osamę bin Ladena. A przy okazji - jak się miewa ten dobry przyjaciel Busha? Już wyleczył swoje nerki w jego klinice w Stanach?

Kilka tygodni temu usłyszałem o Trumpie bardzo pochlebną wypowiedź. Jakiś znany polski obieżyświat piał nad nim z zachwytu, jaki to zdolny i wielki przedsiębiorca, bo na rynek Arabii Saudyjskiej wszedł z siecią swoich hoteli. Tak, to prawda, udało mu się osiągnąć tam sukces, ale z zupełnie innego powodu. Wielcy tego świata dbają o swoje kukiełki. Jak ktoś im się zaprzedaje, jak ktoś sprzedaje im swą duszę, to tacy potem nie dają zrobić mu żadnej krzywdy i okazują mu swoją szczodrość. (A niech by tylko poddańcze, zniewolone ropnymi dolarkami arabskie sługusy sprzeciwiły się Trumpowym hotelikom, to by im z miejsca przedstawili swoje argumenty w postaci przesłania demokratycznego pakietu kilku rakiet typu ziemia-ziemia, powietrze-ziemia, albo woda-ziemia (coś by się tam zawsze znalazło pod ręką) i nie byłoby już żadnego sprzeciwu.

(Zresztą „naród wybrany” na pewno by nie odmówił swojej natychmiastowej pomocy w tak „słusznej sprawie”. Przecież oni wszyscy tacy chętni do zwalczania „terroryzmu”. Ostatnio Katar im się nie spodobał z jakiegoś powodu i już został okrzyknięty krajem, który wspiera właśnie terroryzm… Tak więc to nie jacyś tam ludzie dochodzą do wielkich majątków, władzy, bo mają smykałkę do zarabiania pieniędzy, budowania międzynarodowych korporacji, lecz w zamian za ich niewolniczą a ślepą uległość obdarza się ich tym wszystkim.)

A dla tych, co mają (co nakradli) największe bogactwa na Ziemi, to przecież żadna, ani najmniejsza strata wydać kilka groszy na jakieś tam hoteliki. Niech się blondynek cieszy, ale za to w świat idzie przesłanie, że on ma taką dobrą, mądrą głowę do pieniędzy, do ich zarabiania. I ten to dopiero nadaje się na prezydenta. A jak nim już został, no to teraz będzie ich wiernym pupilkiem. I jak jakiś inny prezydencik będzie chciał do nas należeć, no to niech to udowodni, popełniając jakąś zbrodnię, albo wyrządzając narodowi jakąś następną podłość. A tak na marginesie, to już dawno sprzedali siebie i nas. Czas ukarze prawdziwe oblicze tych, jak i wielu innych ludzi, co dla pozoru człowiekiem się nazywają.

Dla nich to przecież nic takiego złożyć w ofierze, poświęcić własny naród, albo ze swoich popleczników, sługusów zrobić kozła ofiarnego. Hitler zawzięcie niszczył Żydów, Bush dokonał zbrodni na własnym narodzie atakiem na dwie wieże w Nowym Jorku, a teraz okazuje się, że George Soros nagle popadł w niełaskę syjonistów, bo na Węgrzech rozpoczęła się na niego jakaś nagonka.

Proszę zauważ też następną ciekawostkę. Nagle i to całkiem ostatnio Polska unosi się na fali powodzenia i wzrostu, jak nigdy wcześniej i to w każdej dziedzinie. Nie tylko tej gospodarczej, politycznej, lecz również i tej przywódczej w naszym regionie. Jakoś tak całkiem otwarcie mówi się, że będziemy potęgą. I już nie tyko Grupa Wyszehradzka ma w tym pomóc, bo to i Międzymorze, i inne tego rodzaju sprawy coraz śmielej dochodzą do głosu. Coś się tutaj kroi - niby wsparcie dla dalszego rozwoju Unii Europejskiej, niby ogromne możliwości rozwoju gospodarczego regionu… Tak, tak, oczywiście - jak się chce dla siebie ugrać najwięcej, to innym też się pozwala mieć z tego trochę dla siebie.

(I jeszcze ten dowcip powtarzany na okrągło w telewizji - prezydent USA, najpotężniejszego mocarstwa na świecie… Mocarstwa - tak, ale chyba pod względem największego długu publicznego na świecie, które to mocarstwo wszystkie inne kraje w taki sam dług pragnie tylko wpędzać!)

Dla możnych tego świata pieniądze nie grają roli ani nie mają najmniejszego znaczenia. Oni mają je niemal wszystkie, więc mogą z nimi robić, co im się tylko podoba. Dla nich nie pieniądze się liczą, ale cele, jakie stale chcą osiągać. A właściwie jeden i to niezmiennie ten sam - ostateczne usidlenie ludzkości w ich bezwzględnych szponach pełnego i bezwzględnego nadzoru, ostatecznego bałaganu światowego.

I dobrze, niech sobie chcą i do tego dążą, dążą nawet po tru(m)pach. A jak ktoś z ludzi im sprzyja i w tym pomaga, no to na własne życzenie. Potem się wszystko okaże z jakim skutkiem. A my wiemy tylko jedno, że zło dobru znowu się przysłuży i tylko tym, co po stronie dobra wytrwali do samego końca. Knowania ciemnych energii do czasu się mogą ziścić, ale tylko do czasu, ponieważ później to już tylko w dobro się obrócą i jedynie wytrwałym ludziom pomocą, dobrobytem służyć na zawsze będą.