wtorek, 18 lipca 2017

Wpis 42. Przyjazd „książęcej” pary do Polski pod hasłem okazania „przyjaźni i szacunku”…



Na ten temat nie będziemy się zbyt dużo rozpisywać, bo i za bardzo nie ma o czym. Można odnieść wrażenie, że babcia „królowa” wysłała młody narybek, żeby zdobywał doświadczenie w przekazywaniu masońskich nakazów, poleceń i żądań, kierowanych do poddanych sobie rządów poszczególnych państw. Ciekawe jakie tym razem będą rozmowy w cztery oczy i czego tym razem będą one dotyczyć. Czy znowu są planowane jakieś iście bałwochwalcze czary i zabobony? Dwa dni to trochę dużo jak na zwykłe odwiedziny, zwłaszcza, że to nie jest żadna głowa państwa, ani jedna ani druga. W niczym to jednak nie przeszkadza, by środki masowego przekazu nadały tej nieciekawej i wręcz nudnej sprawie jakiegoś wyjątkowego znaczenia. Jest teraz wiele innych i o wiele, o wiele poważniejszych wydarzeń, o jakich powinno się trąbić każdego dnia i to w każdym zakątku Ziemi. (Duchowy Rozwój, Nibiru, Energia Czwartego Wymiaru, Energomagnetyczne Zabezpieczenie Ziemi, Oczyszczanie Ziemi, Przeobrażenie, Wolna Energia, Zmiana Kosmicznego Cyklu).
.

Tutaj krótkie wyjaśnienie, nie mogliśmy się powstrzymać przed napisaniem w cudzysłowie „królowa” i „książęca” para, bo zgodnie ze słowami Ducha Świętego, to nie są jacyś lepsi od nas ludzie. (Jeśli ludźmi w ogóle można ich nazwać, a na pewno nie tę babcię, co należy do gatunku rasy pozaziemskiej. To samo jest całkiem prawdopodobne i w przypadku Kaśki, o ile cała ta  brytyjska rodzinka nie pochodzi z innego wymiaru). Wszyscy jesteśmy równi i nie potrzebujemy żadnych głów państwa, ani żadnych innych głów kościelnych nad nami. Oto następna brednia tego systemu, podstępnie ustanowionego dla naszego gnębienia, wyzysku i zniewolenia.

A ten fałszywy, sztuczny i wymuszony uśmiech „księżnej” jakby zdawał się to potwierdzać. To się nazywa robić dobrą minę do złej gry. I jak dobitnie widać, to opanowała tę sztukę obłudy w stopniu mistrzowskim, bo można ulec „czarowi” tego ciągłego i wydawałoby się naturalnego szczerzenia zębów. Tę to dopiero wyszkolili - na szóstkę z plusem…

Znam takie małżeństwo, w którym kobieta tak samo jak Kaśka obdarza wszystkich podobnym uśmiechem. Na każdym przyjęciu urodzinowym szczerzy się zupełnie tak samo. To taka postawa prosto z plastikowego, sztucznego Hollywood - pusty, sztuczny uśmiech przyklejony do twarzy, uśmiech bez odrobiny serdecznego uczucia. A w przypadku mojej znajomej tym bardziej zwodniczy, ponieważ nawet jej teściowa wyznała, że w małżeństwie to dobrze się jej nie układa. Nic nie szkodzi. Ważne, żeby wszyscy inni myśleli, że wszystko jest jak najlepiej, w czym mają wydatnie pomagać tak zwane przyjęcia urodzinowe niespodzianki, jakie swojemu mężowi niemal co roku ona urządza.

Otóż, w tajemnicy w jakimś z góry upatrzonym lokalu przygotowuje przyjęcie urodzinowe dla swojego „ukochanego” mężusia. Następnie w owym dniu i na określoną godzinę (zresztą jak to często widać na wielu filmach) sprasza w to miejsce niemal całą rodzinę i wielu znajomych. A później - niby to przypadkiem przechodząc przed owym przybytkiem i z byle powodu - zaciąga do niego swoją połowicę. No i co? I już wszyscy są szczęśliwi, a najbardziej przebiegła żonka, bo myśli sobie jak to sprytnie wyprowadziła wszystkich w pole. Oto wszyscy są święcie przekonani, jakie to wspaniałe, zgodne i szczęśliwe małżeństwo tworzy ona ze swoim „najukochańszym” mężem. A że żoną jest niewierną, to już Inna sprawa. Ważne, że przed ludźmi bardzo dobrze odgrywa swoją rolę, zupełnie jak te wszystkie gwiazdki z fabryki bzdur i głupot.

Cóż, tak jakoś się nam to skojarzyło z tym oficjalnym i jakimś takim aż za bardzo beztroskim, przesadzonym a wręcz bezmyślnym śmianiem się jak głupiego do sera. A do tego zawsze taka rozmowna, uważna i nawet jakby zalotna. Tak, tę to świetnie wyszkolili. Chyba najlepsza i najbardziej pilna uczennica możnych tego świata. Widać wiążą z nią duże nadzieje, a pozaziemska babcia „królowa” już zaciera swe nieludzkie kończyny na myśl, jaka to godna następczyni jej się kroi. Żeby tylko babcia uważała, czy jej starczy czasu. bo jak zaczną następować te wydarzenia, co tak bardzo się zbliżają, to może się okazać, że nic z tego i babcia obejdzie się smakiem.

Wracając do samych odwiedzin, do jakich doszło w celu okazania „szacunku i przyjaźni”… Tak, niesamowite, wielka mi rzecz. Samo gadanie nic tutaj nie znaczy. Może sobie przyjechać nawet i sto takich „książęcych” par, to i tak niczego nie zmieni. A jest bardzo dużo do naprawy i poprawy przez tych z Brytanii. A w celu, żebyśmy uwierzyli, że te odwiedziny rzeczywiście oznaczają oddanie nam Polakom wyrazów uznania, szacunku i okazania nam przyjaźni, to ich rząd natychmiast powinien podjąć właściwe działania. Chociażby takie jak:

1. Przede wszystkim przeprosić Polski Naród za nikczemną, podłą i tchórzliwą zdradę w 1939-tym roku. I nie tylko za tę zdradę, gdyż było ich całkiem sporo, chociażby te popełnione w roku 1944-tym i w roku następnym.

2. Przeprosić Polskich Kombatantów Wojennych i Polski Naród za wydanie zakazu - obejmującego wszystkich naszych żołnierzy walczących w Anglii - brania przez nich udziału w uroczystym przemarszu w Londynie, z okazji zwycięskiego zakończenia drugiej wojny światowej. Łaskawie zezwolono na to jedynie polskim lotnikom Dywizjonu 303, którzy jednocząc się z pozostałymi i tak niesprawiedliwie potraktowanymi rodakami, dumnie odmówili i w defiladzie nie maszerowali.

3. Pokornie przeprosić i głośno wyznać - tak głośno, żeby odbiło się to bardzo donośnym echem na całym świecie - że to MY POLACY złamaliśmy szyfr Enigmy, ratując tym samym życie trzydziestu, czterdziestu milionom istnień ludzkich, ponieważ dzięki niezwykłemu dokonaniu trzech polskich matematyków wojna została skrócona o trzy albo nawet o cztery lata. A jak wyliczono, to każdego roku wojny życie traciło dziesięć milionów ludzi… Tak więc nie gdzie indziej, ale właśnie w Londynie powinien zostać wzniesiony piękny pomnik upamiętniający naszych wspaniałych rodaków, którymi byli: Marian Rejewski, Jerzy Różycki oraz Henryk Zegalski. A polski film zatytułowany „Sekret Enigmy” w wersji angielskiej powinien natychmiast zawitać do wszystkich kin tego kraju, na premierze którego obowiązkowa obecność całego ich rządu, wszystkich tych „mądrych” polityków i „lordów” z obu izb (przedsionków) oraz rodziny „królewskiej”.

4. Bezzwłocznie oddać skradzione modele doświadczalne wykonane przez pana Lucjana Łągiewkę, a także pełną dokumentację, które są jedyną i wyłączną własnością naszego odkrywcy i konstruktora. Oprócz tego rząd brytyjski natychmiast winien wypłacić mu współmierne do wyrządzonych szkód materialnych i krzywd moralnych odszkodowanie, przepraszając go jednocześnie na forum międzynarodowym za tak karygodne dopuszczenie się ich wobec naszego rodaka.

5. Wszystkim Polakom tymczasowo przebywającym jak i stale mieszkającym a Anglii zapewnić pełne bezpieczeństwo. Wyrazić oraz okazać im wielką wdzięczność za bardzo poważny wkład i ogrom pracy przyczyniający się do wzrostu gospodarczego, wypracowania większego i stale powiększającego się dochodu tego kraju.

To na dobry początek. Znalazło by się jeszcze sporo innych ciekawych spraw, za jakie są nam winni nie tylko przeprosiny. A tak w ogóle, to przyglądając się naszej powojennej historii naznaczonej w głównej mierze trudnościami, przeciwnościami systemu i prześladowaniami, jakimi nas raczył, to można odnieść wrażenie, że ktoś się na nas zwyczajnie uwziął i na nas się mścił. Dlaczego? Być może z racji pokrzyżowania planów tym wszystkim wichrzycielom tego świata, jakim tylko na ciągłym wzniecaniu niepokojów, kłótni i wojen bez przerwy zależy. Tak sobie to wszystko chytrze obmyślili - ilu to oni ludzi nie wymordują na tej wieloletniej wojnie (a właściwie to nie oni, bo to my sami i to własnymi rękoma żeśmy się zabijali ku ich uciesze), a tu nagle ci Polacy - nie dość, że w swoim kraju ciągle walczyli a nawet jak go stracili, to jeszcze w wielu innych miejscach mężnie do boju zawsze stawali, lejąc wrogów jak się patrzy.

Ale to nic nie szkodzi. Co było minęło, bo teraz to mamy inne czasy, bo teraz jesteśmy nagle wspaniałymi przyjaciółmi i wszyscy pałamy do siebie wielkim (podstępnym) uczuciem. Eh… Taki cyrk, że aż trudno uwierzyć, że ciągle pełno bezmyślnych gapiów na widowni. To już nawet to małe dziecko połapało się o co w tym wszystkim chodzi, bo nie chciało wyjść z samolotu, do czego „książęcy” tatuś usilnie je namawiał. Jakoś malcowi wcale się nie uśmiechało brać udział w tym całym pośmiewisku i wystawiać się na śmieszność. Taki mały ciałem a duży duchem, więc nic dziwnego, że nie chciał najeść się wstydu ani się ośmieszać, w przeciwieństwie do swoich „dostojnych” rodziców-marionetek. A tym to wszystko jedno. Byle babcia była z nich zadowolona i pochwaliła swoje kukiełki-maskotki.

Następna sprawa. Możni tego świata (a nawet sama ta „królewska” rodzinka - zresztą tak jak i ten umarlacki - satanistyczny Watykan) mają tyle nieprzebranych bogactw, a nas utrzymują w ciągłej biedzie. W dodatku wpędzają nas w choróbska, szczepią na siłę i cały czas robią z nas robotów - niewolników. No a potem my, niepomni tej całej obłudy, draństwa z zadziwiającą i rozbrajającą naiwnością spieszymy na powitalne spędy naszych nieproszonych gości, bo chcemy być w miejscu, w jakim naszym zdaniem dzieje się coś ważnego. Chcemy być blisko gości i okazać im naszą sympatię… Ludzie! Wieźcie sobie jakieś porządne koło i bardzo mocno walnijcie się nim w swoje czoło, to może wam cos pomoże! A na pewno będzie to dla was z większym pożytkiem, niż włóczenie się za tymi, co sobie z nas drwią aż „miło”. Oprócz tego chcą i mają z nas całkiem niezły ubaw, bo dawać się tak pomiatać na każdym kroku, to już śmiecie na ulicy mają większą godność, bo nie leżą na niej z własnej woli.

A tej godności to z całą pewnością tacy „goście” wcale nie mają, ponieważ wiedząc o prowadzonej grze - oszukańczej, niskiej, podłej i zniewalającej - to nie dość, że z niej nie rezygnują chociażby dla okazania przynajmniej odrobiny zwykłej ludzkiej uczciwości, to z wielką ochotą się jej oddają, oddają dla własnego i prymitywnego egoizmu, dla własnej przyziemnej uciechy i doczesnej przyjemności, wygody i posiadania fałszywych, chwilowych przywilejów, czy też dla tymczasowej władzy. To są potomkowie tych samych wrednych i okrutnych wyzyskiwaczy, tych samych najgorszych morderców i pozbawionych krzty rozumu takich prymitywów, co w czasie brytyjskiej rewolucji przemysłowej tysiące dzieci bezdusznie skazywali na katorżniczą harówę w kopalniach węgla, a ich matkom rozdzierali serca, zmuszając je do odprowadzanie swych pociech wprost do czeluści samych piekieł, jakie tamci gnębiciele ku swojej nieludzkiej radości im zgotowali, na co matki bezsilnie i w rozpaczy patrzeć tylko mogły, załamując ręce i wznosząc swe oczy bliskie obłędu ku niebu, błagając o rychły kres takiego życia - gorszego od losu zwierząt. A teraz przyjeżdża takich dwoje i szczerzą te swoje zęby w jakimś grymasie uśmiechu a nawet politowania, jakby ciesząc się na samą myśl o następnych rzeszach swoich niewolników.

A jak powszechnie wiadomo, to jak dawniej tak i obecnie z tej swojej władzy to oni nie czynią żadnego dobrego użytku. Nic a nic. Mieli nawet świetną okazję żeby to zmienić, lecz wcale z niej nie skorzystali a wręcz przeciwnie. Zawsze z US.stanami i pod dyktando syjonistów muszą być na pierwszej linii czynienia zła. Tak było na przykład w latach dwutysięcznych, a dokładnie w roku 2003-cim, kiedy obalono „dyktatora” Saddama Husajna, będącego rzekomo niepoczytalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i pokoju światowego, z powodu produkcji i posiadania chemicznych bomb masowej zagłady.

Bardzo szybko zmontowano koalicję bandytów międzynarodowych, składających się na pierwszym miejscu z wojsk amerykańskich, angielskich i australijskich. Oczywiście nie mogło zabraknąć wśród nich i polskich kukiełek, pod naczelnym dowództwem Aleksandra Kwaśniewskiego, jako zwierzchnika polskich sił zbrojnych. A tak w ogóle, to wojnę w Iraku rozpoczęli polscy komandosi - kukiełki jednostki GROM, zajmując kluczową platformę wiertniczą tego kraju.

Tutaj jedna uwaga, bo może są takie osoby, co być może już tego nie pamiętają, że w Iraku to żadnego nagromadzenia rzeczonych bomb masowej zagłady to oczywiście nie odnaleziono. I mniejsza o to, ponieważ głównym celem haniebnych najeźdźców było zaprowadzenie w Iraku „demokracji”. „Wyzwolono” go też spod „tyranii”. Ależ oczywiście, że i piszący te słowa jak najbardziej był za tym wszystkim. Przecież w tamtym czasie oglądałem jeszcze telewizję i wszystkiemu bezgranicznie wierzyłem, co tylko wylewało się głównym ściekiem masowego przekazu.

Jak w telewizji powiedzieli o mordowaniu cywilów w Kuwejcie przez Irackich okupantów, to aż we mnie zawrzało i w świętym oburzeniu zastanawiałem się nerwowo, dlaczego nikt nie zrobi z tym porządku i to natychmiast. Jak taki „cywilizowany” świat może w ogóle pozwolić na coś tak strasznego? Tak, właśnie, jak ten „cywilizowany” świat mógł pozwolić na te wszystkie kłamstwa i zbrodnie. Tylko że wtedy, to był dopiero początek tego wszystkiego, co się potem stało w następnych krajach tamtej części świata, a co dzisiaj mamy w Europie z wykorzystaniem opłaconych islamskich bandytów. To był tylko niewinny wstęp do wszystkich późniejszych niebywałych podłości, wśród których nasłanie jakichś syjońskich zbirów na mieszkańców Kuwejtu, w celu przeprowadzenia upozorowanego ataku, fałszywej flagi był niczym wyjątkowym. Przecież takie sposoby wywoływania wojen, rozniecania ognia rewolucji są bardzo dobrze znane głównym (syjońsko-jankeskim) gnębicielom tego świata. O, bardzo przepraszam - zapomniałem, ależ oczywiście - powinienem napisać - nie żadnym gnębicielom, lecz wspaniałym przyjaciołom prezydenta Dudy, ponieważ przy każdej nadarzającej się okazji tak właśnie bez przerwy nazywa oraz w imieniu nas wszystkich tak się potulnie zwraca do obcych wojsk, okupujących Polskę.

A my? A my nic a nic nie wiemy i w ogóle nic sobie z tego nie robimy. Udajemy się tylko na powitanie „dostojnych” gości i to z wielką ochotą, i niemal z pieśnią na ustach. Najpierw należało godnie ugościć Blondyna, a teraz rozhahaną od ucha do ucha Kaśkę i jej mężunia. Szczęście w nieszczęściu, że tylko babcia królowa nie raczyła do nas zawitać, gdyż wtedy z takiego zaszczytu, co by nas porządnie kopnął, to już cały naród jak jeden pewnikiem na kolana paść by musiał.

A tak to się nam upiekło. Przynajmniej na razie, ponieważ wkrótce zobaczymy co ci nasi włodarze, ta nasza nie-władza pokątnie nam szykuje i przy jakim ogniu chce upiec dwie pieczenia na raz… Miejmy nadzieję, że już nic nie zdążą zrobić z tego, co im się tam w pustych głowach tłucze. Jak powiedział nasz Duchowy Opiekun Ziemi EA - właśnie dlatego macie Nas, żebyśmy się wami opiekowali i was strzegli. A w związku z tym, to nie pozostaje nam nic innego jak cały czas pielęgnować te święte słowa w naszej pamięci, posilać nimi naszą wiarę i ufność, a zwłaszcza bezustannie i pokornie zanosić nasze uniżone modlitwy przed Najwyższy Majestat, Majestat Największej Mądrości i Miłości, w Jakim ośmielamy się prosić, żeby cały czas tak właśnie było - żeby tylko Istoty Duchowe nadal zechciały łaskawie troszczyć się i mieć nas w swojej potężnej opiece, gdyż same i sami to już zupełnie nic nie możemy zrobić przeciwko temu rozpasanemu złu, co tak szeroko rozlało się po całym współczesnym świecie. I może nawet dobrze, że same i sami w ogóle nie jesteśmy w stanie mu przeciwdziałać, bo widząc jaki obrót przyjęło to nasze zwalczanie wszelkiego zła, to lepiej żebyśmy samodzielnie więcej już tego się nie podejmowały ani nie podejmowali. Powierzmy tę sprawę Istotom Duchowym i z całej duszy podejmujmy wszelkie własne i tylko właściwe wysiłki, lecz tym razem już posłusznie pod Ich pełnym prowadzeniem. Po prostu tak jest najlepiej zwłaszcza dla naszego własnego dobra.