sobota, 22 lipca 2017

Wpis 43. Coś znowu jest na rzeczy, gdyż trwa w najlepsze odtajnianie archiwów dotyczących UFO, czyli NOL.



NOL - Nieznane Obiekty Latające, to właściwie ZOL - Znane Obiekty Latające. Może jeszcze nie wszystkim dobrze znane, lecz wtajemniczonym jak najbardziej wiadome. Oczywiście, że są to pojazdy Pozaziemskich Cywilizacji. Oczywistym jest też fakt ich obecności na Ziemi i to od wielu, wielu milionów lat. A powiedzenie „Obcy są wśród nas” wcale nie jest żadną przesadą, bo w istocie tak jest. Nasi Krewni z Przestworzy Wszechświata bardzo dobrze potrafią się do nas upodabniać. Przecież mają nieziemską technikę, wspaniałe urządzenia i niemal nieograniczone możliwości, więc to dla nich nic trudnego. Czy mają jakieś wrogie zamiary wobec nas? Nie, nie mają. Mają je natomiast ci, co nami rządzą. To oni ciągle coś spiskują przeciwko nam. W takim razie pytanie - czy ta cała działalność związana z upublicznieniem tak ściśle tajnych do tej pory dokumentów, to „przypadkiem” nie są jakieś przygotowania do czegoś poważniejszego, czegoś na większą skalę? Można przypuszczać, że tak, ponieważ domysły o pojawieniu się jakiegoś „wybawiciela świata”, podstawionego przez możnych tego świata nie są niczym odkrywczym. To przy jego pomocy chcą wprowadzić ostateczny bałagan światowy. Tak więc to ze strony rządzących grozi nam największe niebezpieczeństwo, a nie ze strony Innych Cywilizacji, pod które to zamierzają się podszyć wojska różnych ziemskich rządów, dla upozorowania najazdu, inwazji w wykonaniu „Obcych”.
.

Ci nasi możni tego świata (możnusie) już od dawna podążają w wytyczonym przez siebie kierunku. Zmianie ulega tylko sposób, w jaki to czynią, lecz cel pozostaje ciągle ten sam. Zawładnąć nami i to niepodzielnie. A przyglądając się bacznie temu, co było w przeszłości, to zaczyna powstawać ciekawy obraz ich ogólnego podejścia do wykonania tego chytrego planu. Najpierw „możnusie” sięgały po każde kłamstwo, nawet po najbardziej śmieszne i niedorzeczne, byle tylko zaprzeczyć oczywistym faktom istnienia Znanych Obiektów Latających.

Jednocześnie począwszy od lat pięćdziesiątych, poprzez lata sześćdziesiątych i aż po lata siedemdziesiąte mamy dosłownie lawinę fabularnych filmów popularno naukowych. Siła ich rozpędu toczyła się dalej, ale nie była już tak widowiskowa i tak okazała, chociaż nadal skupiała się na najważniejszym dla nich temacie, czyli na inwazji Obcych i podboju Ziemian.

W tym samym czasie, co zresztą nie do końca jeszcze im przeszło, to jedna z rządowych organizacji, a dobrze znana na całym świecie, niejaka NASA, nawet i teraz wielokrotnie się ośmiesza swoimi „naukowymi” wyjaśnieniami tego, czego wyjaśniać nie trzeba, ponieważ i tak wszyscy już bardzo dobrze wiedzą o tej prawdzie, jaką oni zapamiętale starają się ukryć i zwalczać przy każdej okazji. Im bardziej zaprzeczają istnieniu Cywilizacji Pozaziemskich, to tym bardziej odwrotny skutek to przynosi. No, chyba że jest to zamierzone, bo po tych „możnusiach” to już wszystkiego można się spodziewać, również i utrzymywania jednej z najdroższych agencji rządowych w celu ogłupiania mas ludzi. Na to nigdy nie brakuje im pieniędzy.

A jak kiedyś przeczytaliśmy, to NASA znaczy - Never A Straight Answer - nigdy prostej odpowiedzi. Po polsku zaś ten skrót można by odczytać jako - Narodowa Agencja Samych Absurdów. Przykładem niech będzie wiadomość sprzed kilku dni. Rzeczona agencja z rozbrajającą szczerością wyznała nagle, że nie zachowało się nagranie z lądowania człowieka na Księżycu… Jej rządowy funkcjonariusz powiedział tylko, że NASA posiada tyle najróżniejszych taśm z filmami tak wielu swoich lotów kosmicznych, że przez przypadek nagrała coś innego na taśmie akurat z tym filmem! Jasne, dokument największego wydarzenia ludzkości tamtych lat, po prostu im się zawieruszył i przez „przypadek” posłużył do zapisu jakiegoś innego mało znaczącego obrazu…

Żarty żartami, ale tak na poważnie, to jest to całkiem przebiegłe działanie, no bo jak nie chcą przyznać, co rzeczywiście uwieńczyli na tym filmie, to potem gadają same kłamstwa i bzdury, a inni jeszcze w nie wierzą. To już nawet nie mały krok człowieka, lecz wielkie wstecznictwo ludzkości. A Prawda przekazana przez Ducha Świętego jest taka, że na nagraniu z lądowania człowieka na Księżycu widać za dużo. W tle pojawiły się jakieś ludzkie postacie, które zbliżały się do astronautów. Widoczne były również jakieś budowle. Zabroniono też ludziom ponownie przylecieć na Księżyc. Uznano, że ludzkość za nic nie może tego wszystkiego zobaczyć ani się o tym dowiedzieć. Postanowiono więc nagrać „poprawną politycznie” wersję, lecz tym razem w studio filmowym. (Podobno zajął się tym Stanley Kubrick, któremu później „podziękowano” za współpracę odsyłając na tamten świat. To takie tradycyjne pozbywanie się świadków).

Tak więc bez względu na wszystko już taki zamęt wprowadzają wokół, że jest to najlepszą wodą na młyn pragnienia dowiedzenia się, jak jest naprawdę. A kiedy po wielu latach podawania ludziom mieszanki filmowo-pseudo-naukowej oraz karmienia ich samymi domysłami, a także wymieszanie ich z przejaskrawionymi bzdurami, to teraz dochodzi w dodatku do ujawnienia ściśle tajnych dokumentów wojskowych związanych z tym zagadnieniem. A skoro tak, to od razu wiadomo, że takie wiadomości padną na podatny grunt i to bardzo chłonny grunt.

Proszę przy tym zwrócić uwagę, które rządy w pierwszej kolejności postanowiły tak postąpić. Mamy więc na czele takich przodowników ułudy jak Anglię, Kanadę i UStany, a więc pierwszą ligę masonów. Tak namącili w głowach biednej i mało rozumnej populacji, żywiącej się głównie coca-colą i hamburgerami, że ci od razu wpadają w zastawioną pułapkę, że teraz to nic innego, jak już z nami koniec, bo „obcy” pożrą nas żywcem jak nic. Przecież wieloletnie i wzmożone wysiłki „możnusiów”, w celu zaprogramowania nas na bezustanny strach -  nawet ten najbardziej niedorzeczny - i w tej dziedzinie muszą przynieść określany i pożądany przez nich skutek.

Warto tutaj przypomnieć bardzo trafne - jak każde zresztą - wyjaśnienie naszego Umiłowanego Duchowego Opiekuna Ziemi EA o tym, że żaden najazd, żadna inwazja ze strony innych Cywilizacji wcale nam nie grozi. I jak dalej nam tłumaczy - w jakim celu miałyby one czekać tak długo, skoro gdyby tylko zechciały, to już dawno by nas podbiły? Dużo wcześniej miałyby o wiele łatwiej, bo były ku temu bardzo sprzyjające okoliczności niż obecnie, kiedy technika ludzi jest na o wiele wyższym poziomie, niż oczywiście w latach minionych, nawet tych niezbyt odległych. Wystarczy porównać ją do tej sprzed stu lat. Czy to właśnie dlatego „Najeźdźcy z Kosmosu” dali nam czas na przygotowanie się, dali czas na nowoczesne uzbrojenie, żeby było im trudniej, bo łatwe zwycięstwo wcale ich tak nie cieszy?

Cóż, według wszystkich domniemanych, jedynych i samozwańczych znawców tego tematu, to tak właśnie musi być i żadne racje tego nie zmienią. Nawet te, że Cywilizacje Pozaziemskie, aby osiągnąć swój bardzo wysoki stopień techniki musiały wykonać przede wszystkim ogrom pracy nad sobą. Musiały dokonać tego wielkiego wysiłku dla własnego rozwoju duchowego i umysłowego. Tak, jak najbardziej duchowego, czego nam Ziemianom tak bardzo brakuje! Według własnych, według swoich tak niskich i tak przyziemnych kryteriów oceniamy siebie nawzajem, więc nic nie stoi nam na przeszkodzie, aby i innych traktować tak samo - krzywdząco, niesprawiedliwie i prymitywnie. Jak prymitywnie daliśmy się zwieść, tak teraz prymitywnie podchodzimy do tego wszystkiego, co wokół nas właśnie się dzieje.

A to przecież nie wszystko, bo najlepsze czeka nas na sam koniec. Musi się pojawić jeszcze sam główny „bohater” satanistów - umarlaków,  czyli podstawiony przez nich jakiś tam osobnik, ratujący ludzkość i zaprowadzający „pokój” na całej Ziemi. Nie jest wykluczone, a nawet jest to bardzo prawdopodobne, że takim „nadczłowiekiem” będzie ktoś z nieco wyższego wymiaru od naszego. Niekoniecznie zaraz jakiś nasz bóg z przeszłości, czy ktoś z naszych wielkich przodków. Ależ skąd - wręcz przeciwnie.

O nie, nie - to nie będzie żaden tam diabeł wcielony, czy też jakiś Lucyfer we własnej osobie. Nic z tego, gdyż ktoś taki w ogóle nie istnieje. Jest to właśnie wymysł „możnusiów”, żeby znowu nas tylko straszyć. Zło nie jest uosobione. Zło nie przejawia się pod postacią kogoś żywego. Zło to nie jest żadna osoba. Nie ma nikogo takiego, kto byłby postacią przeciwstawną Panu Bogu. Zło to przeciwieństwo dobra i jego rolą jest utrzymywanie dualizmu tego świata. Zło jest w tym celu, aby dać nam okazję do odpowiedniego, dobrego postępowania. Daje nam ono prawo właściwego wyboru, umożliwia podjęcie słusznych postanowień, okazania prawej, szczerej i uczciwej woli. A zatem nie mamy się czego bać, że zaraz nam tu sprowadzą jakiegoś najpotężniejszego diabełka, czy też jakiegoś samego przywódcę wszystkich diabełków, bo takiego zwyczajnie nie ma.

„Możnusie” mogą nam natomiast sprowadzić kogoś, kto przewyższa nas swoim rozumem, tak jak przewyższa nas swoimi możliwościami, umiejętnościami. I dlatego ten ktoś będzie mógł dokonać takich cudów, o jakich nawet nam się nie śniło, ani o jakich nigdy nie czytałyśmy - czytaliśmy, czy też nie słyszałyśmy - słyszeliśmy. I tak właśnie może być, ponieważ do samego końca Ty i ja będziemy poddawani próbom! I nie szkodzi, że mogą to być próby na śmierć i życie. A właściwie to próby narażające nasze ciała, a nie nasze dusze, więc tak na dobrą sprawę wcale nie grożące nam utratą naszego życie, więc nie mamy się czym martwić. Tylko co najwyżej utracimy nasze ciała. A my nie jesteśmy przecież żadnym ciałem, lecz jesteśmy duszą. Nawet jak utracimy te tymczasowe cielesne wdzianka, to i tak dalej żyjemy. A wobec tego, to czym się w ogóle przejmować?

Przejmować to natomiast trzeba się tym, żeby nie dać się zwieść, oszukać czy też omamić! I o to właśnie tutaj chodzi. Po to te wszystkie podchody, sztuczki, zabiegi, żeby tylko oszukać jak największą liczbę ludzi, a najlepiej to wszystkich nas bez wyjątku. Już same „możnusie” nie wiedzą, co jeszcze wymyślić i co zrobić. Już na głowach stają, już na rzęsach chodzą, żeby tylko im się udało przeprowadzić wszystko zgodnie z ich podłym, niskim i niecnym planem.

A czy tak właśnie będzie? Na to pytanie jedynie Czas ze swoją Energią udzieli odpowiedzi. Natomiast do nas należy umieć patrzeć, umieć zobaczyć, słuchać, a także pamiętać nauki i przestrogi, oczy i umysł mieć szeroko otwarte, a przede wszystkim, a przede wszystkim zachować wiarę w sercu. Tylko tyle i aż tyle. Nikt nikogo do niczego nie będzie zmuszać ani przekonywać, nie będzie też niczego zabraniać. Wolna wola i wolna droga do takiego postępowania, jakie każda z nas i każdy z nas uzna za stosowne. Było wystarczająco dużo czasu, by nauczyć się, by pojąć, by zrozumieć i wykształcić w sobie mocną, niezachwianą wiarę. A czy ona jest właśnie taką, to być może już wkrótce się okaże.

I nie ma się co rozczulać nad tymi wszystkimi - najprawdopodobniej nad tą znamienitą większością - co tych prób nie przejdą. Jak Oczyszczanie to Oczyszczanie. Nie ma żadnego przymykania oczu na tych, co nie zdołali rzetelnie i uczciwie przejść wszystkich prób. Będziemy potraktowane i potraktowani jednakowo - wszystkie i wszyscy - i to bez żadnych najmniejszych wyjątków, więc jeśli jakieś zażalenia, to tylko pod własnym adresem. Po to jest Oczyszczanie, żeby wreszcie skończyć z tym całym bałaganem, a tym bardziej z tym, jaki ciągle nam przygotowują ci, co nic do nich już nie dociera i nic nie są w stanie zrozumieć. Mamy więc prosty wybór - przejść przez wszystkie próby do końca, albo dołączyć do „możnusiów” i na zawsze odejść z tego świata.

Jest jednak i następna dobra wiadomość. Jest jeszcze troszkę czasu. A najlepsza rada wciąż pozostaje niezmienną - pracować nad sobą, kształcić umysł, a przede wszystkim własnego ducha. I druga dobra wiadomość - na tej trudnej ścieżce wspinania się na wyżyny poznania, to same i sami wcale nie jesteśmy. Wystarczy, naprawdę wystarczy tylko chcieć, wystarczy tylko pokornie poprosić o pomoc, poprosić o Duchowego Nauczyciela i od razu będzie nam raźniej we dwoje, we dwóch. I to nie tylko raźniej, bo najważniejsze, że z pomocą Istot Duchowych na pewno dojdziemy do celu. Do celu, jakim jest poznanie, bo całe zło wynika z jego braku. Zło to niewiedza. Wystarczy więc tylko chcieć dowiedzieć się tego wszystkiego, co daje Życie. Naprawdę wystarczy tylko chcieć. Nabyć wiedzę to jak zyskać Życie.