środa, 26 lipca 2017

Wpis 44. Bierzmy piękny przykład, przezwyciężajmy zło dobrem i wytrwajmy do końca.


Naprawdę mamy wiele wspaniałych wzorców do naśladowania i jest wiele wybitnych osobowości, które oprócz tego, że wytrwały na drodze nie uciekania się do przemocy, nie dokonywania zemsty, to w dodatku niosły pocieszenie, wspierały najuboższych, przekazywały moc nadziei oraz rozświetlania najgorszych mroków zwątpienia. Już samo upomnienie się o najbiedniejszych, samo wstawienie się za nimi do najwyższych władz państwowych dawało im pierwszy promyk niosący radość, dający otuchę i wzmacniający ducha, że ktoś jednak o nich pamięta i o nich się upomina. Oto przejaw troski Ojca Niebieskiego, jaki znalazł wyraz w działaniu tych dawnych przywódców, jak i tych współczesnych, lecz bardzo nielicznych Samarytanów. Oczywiście przeważająca większość przywódców - w tym i duchowych - nie staje na wysokości swojego zadania. Bardziej dbają o siebie i własne korzyści, niż o własnych krajan i bliźnich. Tym bardziej należy docenić wielką odwagę tych spośród nich, co wbrew wszystkiemu i wszystkim swoim postępowaniem wyraźnie się opowiedzieli, po której są stronie i na jakich wartościach naprawdę im zależy.
.

A przecież z taką łatwością mogli przejść przez to swoje życie. Wystarczyło, żeby pokornie poddali się otaczającym ich warunkom bytowania i potulnie pogodzili się z nakazami władzy. Nie ważne jak bardzo niesprawiedliwymi i krzywdzącymi, lecz dzięki temu mogli uniknąć wielu bardzo, ale to naprawdę bardzo poważnych kłopotów. I tutaj zwróćmy uwagę na jedną wspólną rzecz, jaka spotkała tych trzech Mężów Bożych. Na początku sponiewierani, upokorzeni, pozbawieni wolności i własnej godności, by później dostąpić zaszczytu najwyższej ludzkiej władzy i właściwie ją wykorzystać.

W przypadku prezydenta Nelsona Mandeli na największe uznanie zasługuje jego umiejętne podejście do byłego rządu, a właściwie do jego urzędników. Właściwie, to wszystkich mógł z miejsca rozgonić, niektórych zamknąć w więzieniu lub przynajmniej zemścić się na nich, odbierając im majątki i wypędzając z kraju. Jednak nie, nic z tego. Zupełnie coś przeciwnego. Mianowicie prezydent RPA potrafił wznieść się ponad własną i to wielką krzywdę, jakiej to doznał od swoich prześladowców. Wiedział i był świadomy, że tak jak jego kraj, to tak i większość jego mieszkańców bardzo potrzebowała poprawy ogólnych warunków życia, poprawy gospodarczej i ekonomicznej. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że bez doświadczenia dotychczasowych rządzących będzie mu bardzo trudno sprostać tak trudnemu zadaniu i skutecznie sprawować swój urząd.

Na ile się to udało, to nie jest teraz takie ważne. Liczy się sam fakt przezwyciężenia osobistych i bardzo głębokich urazów. Liczy się sam fakt, że nowy prezydent był w stanie wznieść się ponad nimi dla dobra ogółu, bo zwłaszcza tym dobrem się kierował, a nie żadnymi osobistymi porachunkami. A to nie wszystko. Trzeba bowiem pamiętać o następnej niezwykle ważnej sprawie. Umiejętność przebaczenia. Bez tego przebaczenia z jego strony w ogóle nie byłoby możliwe to wszystko, czego dokonał ten człowiek. A te czyny świadczą najwyraźniej, że jego przebaczenie było szczere i płynące prosto z serca. W przeciwnym razie w jakiejś najmniej odpowiedniej chwili jakiś ukryty żal, albo jakaś nieukojona krzywda mogła dojść do głosu i zniszczyć wiele dobrego, co zostało już uczynione i osiągnięte.

Przy tego rodzaju rozważaniach zawsze trudno mi zrozumieć, dlaczego jest tylu ludzi, co niepotrzebnie traci swoją energię na walkę po stronie zła, na przeciwstawianie się dobru, na burzenie porządku wynikającego ze sprawiedliwości i chęci poprawy losu tak wielu ludzi. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z władzy pieniądza, chęci odniesienia własnych przyziemnych i prymitywnych korzyści, w tym ciągłego dążenia do wdrapania się na szczyty fałszywego, nieszczerego uznania przez innych. To wszystko wiadomo, tylko trudno zrozumieć ten płaski, nikczemny i tak pusty egoizm, jakiego już nic nie jest w stanie ani zaspokoić, ani zapełnić - zapchać.

Im więcej biorą dla siebie, tym mniej mają i tym większy rośnie apetyt na jeszcze więcej… Apetyt bez dna, jakiego nie można zaspokoić, ponieważ rzeczy tego świata nie sycą. Natomiast nadymają ego i podsycają, rozniecają egoizm, więc ci, co egoizm nad nimi panuje, popadają w błędne koło głupoty. A ci, co dzięki temu wodzą ich jeszcze za nos i prowadzą jak po sznurku, żeby tylko się ich słuchali, mają z tego niezły ubaw, gdyż widzą jak tamci dla zdobycia tego, co jest bez wartości, niszczą i zatracają w sobie wartości najwyższe.

Rzeczywiście, bardzo wielu ludzi popada w niewolę egoizmu. Ma on zatem bardzo dużą władzę nad nimi. Jest to siła, jakiej nie można przecież lekceważyć i trzeba umieć nad nią zapanować. Jest niebezpieczna i zgubna. Egoizm, to tak jak korzystać z komputera, co nie ma dostępu do Internetu, czyli mieć go tylko dla siebie, na własny użytek, lecz bez łączności z innymi użytkownikami poprzez sieć elektroniczną. Przeprowadźmy sobie takie doświadczenie. Włączmy sobie komputer jednak bez dostępu do Internetu. Już po kilku minutach zacznie nam czegoś brakować. Zacznie nam doskwierać brak możliwości połączenia się ze światem zewnętrznym, z tym tak rozległym istnieniem wszystkich innych użytkowników, przejawiających się choćby tymi wszystkim dostępnymi wiadomościami. Komputer wyda się nam wtedy taki ułomny, a samolubne z niego korzystanie to jak we własnej samotności przebywanie.

Egoizm to także zawężenie swojego umysłu wyłącznie do własnej osoby, co w przeciwieństwie do okazania wielu pięknych uczuć całej rzeszy swych bliźnich, jest bardzo poważnym ograniczeniem. Najpierw jest to skierowanie potężnej energii twórczej do wewnętrznej pustki osoby zagubionej w samolubnym uwielbieniu, a następnie jej zmarnowanie. Jest to wielkie marnotrawstwo niemal nieograniczonych możliwości, jakie tylko w kierunku odwrotnym pięknie się urzeczywistniają. Żyć tylko i wyłącznie dla samej siebie i samego siebie to tak jak umrzeć, ponieważ w takim prymitywnym trwaniu brakuje tego co najważniejsze. Brakuje miłości najważniejszej, ale nie tej do samej i samego siebie, gdyż miłością czegoś takiego nazwać wcale nie można. Jest to raczej jakimś ułomnym a obsesyjnym skupianiem się, poświęcaniem wytężonej uwagi wyłącznie na własnej i to małej osobie. Liczę się tylko „ja” i tylko „ja” jestem najważniejszą - najważniejszym…

Dlatego tym większym uznaniem i tym większym szacunkiem powinniśmy obdarzać wszystkich tych, którzy się potrafili wznieść ponad te tak niskie ograniczenia ludzkiego charakteru. Potrafili pokonać zwodnicze pokusy prowadzenia łatwego życia, zapewnienia sobie wszelkich jego wygód i zdobycia różnych przywilejów. I chociaż wyrzekli się pierwszeństwa i dostojeństwa, to jednak dostojne i pierwsze miejsca im przypadły w udziale. I chociaż wyrzekli się sławy i wielkości, gdyż w pokorze ducha i w ciszy poświęcili się swojemu posłannictwu, to jednak sława i wielkość sama ich odnalazła i swymi obfitymi darami obdarzyła. I chociaż wyrzekli się własnej miłości, to jednak miłość i wdzięczność tak wielkiej rzeszy ludzi w pełni im to wynagrodziła. A na jakiejkolwiek władzy w ogóle im nie zależało. Pomimo tego dane im było panowanie nad sercami rzesz ludzi, czego niejeden władca pragnął w przeszłości, jak i dąży do tego w obecnych czasach.

I z całą pewnością odwagi i wiary to im nie brakowało. Tylko osoby o wielkim duchu są w stanie przeciwstawić się całemu złu i choćby całemu doczesnemu światu, ponieważ doskonale wiedzą, że nie są w tym osamotnione ani pozostawione samym sobą. Tylko osoby o wielkim duchu nie szukają żadnej ugody z tym, co nieuczciwe, fałszywe, krzywdzące. Tylko osoby o wielkim duchu potrafią wytrwać w Prawdzie, gdyż poznawszy ją są jej wierni aż do ostatniego dnia swojego ziemskiego pielgrzymowania.

Jeszcze więcej pochwał moglibyśmy tutaj wymienić o tych czy innych wybitnych postaciach wielu narodów. Narodów o bardzo długiej historii, co przemierzały niezwykłą drogę ku szczytnym celom i były wpatrzone w najwyższe wartości. Narody, jakie dzięki temu mogą być spokojne o swój los, ponieważ wskutek wyznawania tych najwyższych wartości, jakie im przyświecały w największych nawet mrokach ich trudnej historii, dane im było przetrwać i zachować swoją tożsamość Prawdziwych Dzieci Bożych. I teraz jesteśmy w takich czasach, w jakich właśnie powstaje z kolan największy Święty Ród Bożych Potomków, Bożych Aniołów na Ziemi spośród wszystkich jej narodów. Jesteśmy początkiem, jesteśmy zaczątkiem Nowego Narodu Bożego na Ziemi, Narodu wszystkich wiernych dzieci Ojca Niebieskiego Jahwe.

Jak w przeszłości mieliśmy zapewnione godne miejsce wśród wszystkich Plemion Ziemi, tak obecnie zostanie nam ono przywrócone na mocy Boskiej Woli samego Stworzyciela Wszechrzeczy. Jak w przeszłości swoim dostojnym i praworządnym życiem godnie świadczyliśmy o Naszym Wspólnym i Jedynym Ojcu Niebieskim, tak i teraz doprowadzi On i do tego, że Jego Święte Prawa ponownie będą rzetelnie przestrzegane na całej Ziemi. A jeśli łaskawie upodobało Mu się sprawić to za pośrednictwem Swoich Wiernych Dzieci, więc okażmy się godnymi potomkami wiary tego wielkiego wyróżnienia, ponieważ ze wszech miar jest to wielki i prawdziwy zaszczyt móc należeć do grona Jego Wybrańców.

Bądźmy też należycie przygotowanymi na nadejście tego czasu, kiedy Największa Mądrość pozwoli nam pracować, działać i budować nowe życie na Ziemi. Bądźmy też odważnymi, aby z pełnym przekonaniem móc opowiedzieć się po stronie Prawdy i Prawości, aby tryskały one jak życiodajne źródła w każdym miejscu tej rozległej pustyni, na jakiej przyszło nam teraz żyć. A kiedy zostanie ona cudownie nawodnioną, to tak bujnie rozkwitnie, że świat zmieni się nie do poznania. Narodzą się na nim nowe serca, jakimi trzeba będzie się zająć. Dlatego jest to takie ważne, żeby jak najwięcej rąk było do pracy, bo żniwo będzie wielkie. Już teraz potrzeba wielu robotników. Już teraz należy rozpocząć współpracę ze Światem Ducha. Nie ma co zwlekać i nie ma na co czekać. Czas ucieka i jest go coraz mniej.

Jest wielu spragnionych i wielu łaknie poznania Prawdy. Wielu pragnie, łaknie prawości i zwykłej uczciwości. Wielu oddałoby wiele za właściwe życie i za wyzwolenie się spod jarzma prześladowania, gnębienia i materialnego uzależnienia; za oswobodzenie się duszy od zawiłości doczesnego, fałszywego bytowania. Wolności pragniemy i do wolności cały czas zmierzamy. Najwyższy Czas obrać właściwy kierunek. Właściwy duchowy kierunek, jaki wytycza jedynie bezpośrednia więź każdej i każdego z nas z naszym Wspólnym i Jedynym Ojcem Niebieskim Jahwe! A kiedy z naszym Ojcem Jedno stanowić będziemy - tak jak nas uczył Syn Boży Jezus - to wtedy o cokolwiek Go prosić będziemy, to uczyni nam, ponieważ kocha wszystkie Swoje Dzieci. Czas więc na prawdziwą duchowość i najwyższy czas na właściwe wykształcenie tej duchowości naszych dusz, by były w stanie wyrwać się z otaczającego je materialnego marazmu i zniewolenia.