wtorek, 1 sierpnia 2017

Wpis 47. Duchem niezłomni, silni, wierni i zwycięzcy. Przywróćmy w sobie ducha naszych starożytnych, Wielkich Przodków.



I nie chodzi tutaj wcale o ducha skorego do walki. Już wiele razy historia ukazywała nam, że wiele naszych „patriotycznych” zrywów i powstań przynosiło nam więcej szkody niż pożytku. My ponosiliśmy największe straty, a nasi wrogowie stale na tym korzystali, stając się jeszcze silniejszymi. My cierpieliśmy, a oni się cieszyli z naszych krzywd i zniewolenia. Ilekroć rozbrzmiewała fałszywa nuta wzywająca do tak zwanego patriotyzmu, to za każdym razem rozniecała w nas płomień zapalczywości, gotowości składania największych ofiar własnego życia na „świętym” ołtarzu ojczyzny, doprowadzając do rozniecenia takiego ognia, jaki przede wszystkim pochłaniał, niszczył właśnie nas, nie mówiąc już o tym, że wcale, ani na krok nasze ludzkie wysiłki nie zbliżały nas do upragnionej wolności, ponieważ możni tego świata zawsze sprytnie i zdradziecko posługiwali się nami i to oni a nie my osiągali swoje cele. Jak tylko wydaje się nam, że już jesteśmy wolni, to po krótkim czasie okazuje się zupełnie coś przeciwnego. I nie inaczej jest dzisiaj. Wszyscy rządzący popadają w zachwyt nad wolną Polską. To znaczy, jak mówią o czymś, że coś jest tak jak oni mówią, to znaczy, że nie mówią prawdy, bo jest zupełnie inaczej, niż oni mówią.
.

A my słuchając ich bredni nawet nie zauważamy, jak coraz więcej murów jest wokół nas, stale wznoszonych i pieczołowicie umacnianych. A co gorsza, to budowanych naszymi własnymi rękoma i przeciwko nam. Mamy więc mur kłamliwej polityki, zniewolenia gospodarczego, uzależnienia od pieniądza, a zwłaszcza poddaństwa systemom religijnym - najgorszego zniewolenia ze wszystkich. Jednym słowem mur fałszywych systemów i fałszywej rzeczywistości. A wszystkie te układanki tworzą jeden i ten sam, ciągle niezmienny i nadal jeszcze działający mechanizm podziału Jedności, oddzielania dusz od Źródła Życia, mechanizm wprowadzania rozłamu między Energią Najwyższą a wszystkimi Jej Cząsteczkami, czyli każdym duchem wcielonym, reinkarnowanym. Naszego ducha wyrywa się z korzeniami z gruntu pierwotnych i najwyższych wartości, tak jak ludzie są wyrywani z łona Matki Natury, wyrywani z naturalnego cyklu życia, oderwanego od jego odwiecznych praw.

Tak, niestety, teraz mamy inne prawa i to prawa z zupełnie innej bajki, bajki zatytułowanej dżungla, ale tej z betonu, stali i szkła, a na dodatek przystrojonej w szmaty ułudy, dla niepoznaki nazywanej pięknymi szatami „wspaniałej” rzeczywistości. Sami bajarze zaś nie przestają nas przekonywać, że mamy tylko jedną rzeczywistość, jakiej musimy być bezwzględnie wierne i wierni, bo ich zdaniem to oczywiście nie ma żadnej innej. Jest tylko ten pokraczny świat, jaki oni sami pospiesznie sklecili. I jeszcze do tego bezduszny, jak bezduszny jest ten bożek, bałwan, jakiemu służą, czyli pieniądz - bezmyślny, ślepy, zimny. W dodatku zadufany w swojej prymitywnej potędze.

Najczęściej wygrywa, a tam gdzie się pojawia nie ma już miejsca na żadne uczucia - te wzniosłe, ponieważ wyzwala tylko te najniższe i najbardziej prymitywne żądze panowania nad wszystkim i wszystkimi. Najlepiej się czuje, bo czuje się jak w swoim żywiole kiedy niszczy i rozdziela. Wznieca kłótnie, spory i walki. Niby stoi na straży porządku, wznosząc chociażby mury, lecz tak naprawdę chodzi tylko o jeszcze większy i rygorystyczny nadzór, zniewolenie. Każda wymówka jest dla niego dobra, żeby tylko osiągnąć swe niskie cele.

Kilka dni temu dane mi było przeczytać wiadomość o planowanym rozpoczęciu budowy muru, na granicy meksykańsko amerykańskiej. Datę rozpoczęcia prac ustalono na styczeń 2018-go roku. Konieczność jego wzniesienia jest tłumaczona na różne sposoby - a to nielegalni imigranci, a to przemyt granatów, karabinów, narkotyków i ludzi.

Oczywiście prezydent Trump, niestrudzenie stojący na straży niepodważalnych praw swoich hamburgożernych rodaków, bez przerwy krzyczy jak to mu zależy na ich dobru. To tylko wersja dla świata, dla telewizji. W fałszywej rzeczywistości budują mur, a pod nim, pod granicą już są wydrążone tunele, którymi jak autobusy bez przerwy kursują tiry wyładowane narkotykami i karabinami. Dzięki temu na całej długości granicy między Meksykiem i Stanami (i w głębi Meksyku) grasują bandziory z różnych mafii, karteli narkotykowych, żeby tylko cały czas utrzymywać tutaj wojnę i zabijać ludzi.

Zrozumiałe, że policja i wojsko robi co może. Zwalczają zorganizowaną przestępczość, rozstawiają swoje oddziały na autostradach i w ruchliwych punktach miast. Sprawdzają, przeszukują samochody, lecz ciągle jest to kropla w morzu potrzeb. A najbardziej cierpią na tym zwykli ludzie, gdyż ci prawdziwi bandyci, to przede wszystkim politycy.

Zresztą, nie gorsi od nich są ci mafiosi z Watykanu. Ci to dopiero dokazują. Takich zbrodni jak kapłani się dopuszczają, to inni długo się muszą od nich uczyć. Watykan zaś stara się skrzętnie ukrywać swoje podłości, chociaż z każdym dniem na ich temat wiemy coraz więcej. I nic im nie pomaga „niewinna” owcza skóra, ponieważ coraz więcej ludzi wie, jaki to wilk się pod nią skrywa.

Tak, Watykan ma spore pole do popisu i niestety korzysta z tego jak może. Ciekawe też, co tam skrywa w tych swoich podziemiach. Podobno jest tego aż 80 kilometrów korytarzy pod całym Watykanem. To jest dopiero rozległy loch skrywania prawdziwych działań watykanistów, bandy umarlaków - jednej z wielu na usługach możnych tego świata, którzy to bez przerwy czynią sobie z nas wrogów, jakich tylko i wyłącznie trzeba zwalczać, mordować, zabijać, jakby w ogóle nie wiedzieli, że jesteśmy tymi samymi i pełnoprawnymi mieszkańcami tej Planety Ziemia. A oni, to akurat nic nie mają tutaj do powiedzenia, ponieważ to jest nasze święte i niezbywalne prawo, o jakim oni wcale nie mogą stanowić i tym bardziej nie stanowią, lecz zwyczajnie wprowadzają bandyckie zwyczaje, a właściwie kryminalne praktyki, jakim wszystkich chcą podporządkować. Ale dość tego! Jak chcecie, to sami się wytłuczcie, bo my do tego to swojej ręki więcej już nie przyłożymy. Dosyć z tym, to wasze ręce są splamione krwią i są brudne. Nasze ręce zaś są czyste i przeznaczone do dobrych czynów - uczciwej pracy, niesienia pomocy innym i budowania szczęśliwego życia dla wszystkich tych, co tego chcą. Nie ma dla was tutaj więcej miejsca ani dla waszych chorych, niedorzecznych i obłędnych rzeczy, jakimi przez tak długi czas żeście nas karmili i nimi mamili.

Tak jak wasz czas się skończył, tak skończył się czas wierzenia wam, czas posłuszeństwa wobec was i wykonywanie wszystkiego, co żeście tylko nam kazali i do czego żeście nas zmuszali. JUŻ DOŚĆ TEGO WSZYTSKIEGO! Teraz to wy się zamknijcie i słuchajcie tego, co łaskawie wam będziemy mówić. i nie tylko słuchajcie, lecz i uważnie się przyglądajcie temu, jak wszystko zacznie się tu zmieniać, i to zmieniać ku dobremu, bo wy, w tych swoich ograniczonych, chorych i mało rozumnych głowach, nie jesteście w stanie sobie uzmysłowić wielu podstawowych prawd, według których postępując na co dzień można zbudować piękne życie na Ziemi. To po prostu wam się w głowach nie mieści - tych waszych ciasnych, wąskich mózgownicach - że życie na Ziemi może być szczęśliwe, dostatnie, spokojne, braterskie, w pokoju i zdrowiu. Nie, na to przecież nie mogliście się zgodzić ani do tego dopuścić. Wszystko, tylko nie to…

Tylko że w tym waszym prymitywnym zapamiętaniu umknęło wam coś niezwykle ważnego. Pan Bóg, nasz Najwspanialszy Ojciec Duchowy Jahwe nigdy nie pozostawił, ani nigdy nie zapomniał o Swoich Umiłowanych Dzieciach, do których to wy już należeć nie możecie. I to wcale nie dlatego, że to On was odtrącił - pomimo tego, że ma ku temu pełne prawo - lecz jedynie dlatego, że to wy samymi swoimi uczynkami, swoim postępowaniem doprowadziliście właśnie do tego. Sami żeście się wydziedziczyli i sami żeście się pozbawili swojej przynależności do Miłości, cały czas występując przeciwko Niej w swej niezmierzonej głupocie.

A skoro tak, to teraz macie na co sobie sami żeście tak głupio zapracowali. Oto teraz czas waszej zapłaty i czas zbierania owoców waszego postępowania, owoców zgniłych, spleśniałych i w ogóle nie nadających się do jakiegokolwiek użytku. I to one tak bardzo wam zaszkodziły. Żeście się nimi obżerali bez opamiętania, no to teraz macie za swoje i jeszcze się temu dziwicie. A do tego co bez przerwy żeście siali, to teraz spadło na wasze puste głowy. To, czemu tak ślepo żeście sami i z własnej woli służyli, to teraz was dopadło i wami bez reszty zawładnęło. Sami teraz doświadczycie „dobrodziejstw” waszego panowania, waszego czynienia innym tego, co wam powinno być niemiłe. Ale o tym to już nie byliście łaskawi pamiętać, o tym to jakoś tak się wam niechcący zapomniało i tak wam jakoś uleciało z tych waszych pustych łepetyn.

No tak, rzeczywiście pustych, gdyż w przeciwnym razie to musiało by w nich coś pozostać, pozostać choć odrobina zdrowego rozsądku, choć okruszyna rozumu. Niestety, nic z tego. Do cna i do ostatniej głupoty żeście się wyzbyli najmniejszej resztki pomyślunku i zwykłego człowieczeństwa. No tak, nie ma się przecież co dziwić. Jak się służy jakiemuś tam martwemu bożkowi, jakim jest pieniądz, władza, wojna, to w końcu i samemu się do nich upodabnia, stając się ostatnim umarlakiem za życia, śmiesznym zombie i to pozbawionym serca. A w żyłach to wam płynie chyba ropa naftowa zamiast krwi, bo uważacie, że bez tej waszej nafty to już nic na tym świecie nie będzie można wprawić w ruch ani ożywić. Jest ona dla was tak niezastąpioną, że aż żeście się nią zachłysnęli i upili niemal na śmierć, a już na pewno do utraty przytomności i resztek rozumu, bo gdyby jakimś cudem jeszcze coś wam z niego zostało, i jeszcze ostatnią wolą byście poszli po rozum do głowy, to byłby to dla was jeszcze cień nadziei. A tak, to bez cienia wątpliwości jest to wasz ostatni pobyt na tej Cudnej Planecie. I nie dość że ostatni, to na domiar waszego wielkiego poniżenia jest to wasz ostatni niechlubny pobyt.

Więc sami oszczędźcie sobie tego wstydu i wynieście się stąd jak najszybciej. Przynajmniej tę ostatnią dobrą rzecz możecie jeszcze uczynić. Miejcie chociaż tę niewielką i ostatnią resztkę małego honoru jaka być może jeszcze się wam tli w tych waszych zatraconych duszach. Droga wolna. Nikt tu za wami tęsknić nie będzie ani nie będzie też was zatrzymywać. Wręcz przeciwnie, bo wreszcie z wielką ulgą odetchniemy, jak już sobie stąd pójdziecie.

A jak sobie tylko nieco odpoczniemy, jak już nieco ochłoniemy z tego szczęścia, że was tu nie ma, to wtedy zobaczycie jak się zabierzemy do pracy, by z tego piekła, jakie żeście nam pozostawili uczynić prawdziwy Raj na Ziemi, ponieważ taką jest Święta Wola Ojca Stworzyciela, jakiej to właśnie wy, wy i nikt więcej tylko wy, żeście się ważyli nikczemnie sprzeciwić. A jak żeście się sprzeciwiali, to tak teraz macie. Kto pod kim dołki kopie to sam w nie wpada. Proste. A trzeba było się uczyć mądrości i to nawet tej podstawowej, bo biorącej się z gruntu prostych i wiernych serc ludzi, co z bardzo ciężkiej pracy własnych urobionych rąk życiodajne, zdrowe, dorodne i dojrzałe owoce czerpać potrafili, z wielkiej miłości i łaskawości Matki Ziemi, Matki Natury, ich odwiecznej Matki Żywicielki podarowane.

Jednak żeby to zrozumieć, a co najważniejsze żeby potrafić tak żyć, to trzeba mieć wielką miłość w sercu, i to w sercu człowieczym, a nie w jakimś tam umarlackim kamieniu. Dlatego wszystkim tym, co przetrwają Oczyszczanie, przetrwają ten wielki czas sprzątania, będzie przywrócone prawdziwe serce człowiecze i prawdziwy Duch Boży. Wtedy powrócimy do źródła człowieczeństwa i wyzbędziemy się egoizmu, życia tylko dla siebie. Ponownie zdamy sobie sprawę, że wszyscy stanowimy Jedność.

Tylko zanim to nastąpi, trzeba nam będzie pokonać próbę. W sumie sporo ich będzie, lecz ta najważniejsza dotyczy oczywiście naszego ducha. Mianowicie nastąpi koniec świata, ale tego świata, jaki znamy, czyli ten cały niesprawiedliwy i fałszywy system wreszcie się skończy i sobie stąd pójdzie. Jednak nie odbędzie się to tak bezboleśnie i nie będzie z tym tak różowo.

Będzie wielka tragedia i wielkie zniszczenie kiedy tan cały fałszywy system z jego wieloma wysokimi murami runie na ludzi. Wszystko obróci się w gruzy i będzie dużo zamieszania, ale tylko dla tych wywodzących się z tej fałszywej rzeczywistości, co rozleci się na kawałki. I tak jak ich świat zbudowany na pieniądzu przestanie istnieć, to tak samo i oni zakończą swoją bytność razem z nim, bo do niego należą.

Dlatego jest sprawą ducha i od jego kondycji będzie zależeć, jak przejdziemy przez ów Czas Przeobrażeń. Tak jak teraz dbamy o swoją duchowość, tak później umożliwi nam to przezwyciężenie wszelkich materialnych zawirowań. Jeśli zaś okaże się, że nasz poziom duchowy nie jest dostateczny, ponieważ upadający stary system dokonał spustoszeń w naszym wnętrzu, to jeszcze nie ma się czym tak bardzo martwić. Jak tylko przejdziemy przez pierwsze sito Oczyszczania, to znaczy jak przeżyjemy początek mocniejszych przemian, to już będzie to dla nas pierwszą dobrą oznaką, pierwszym dobrym znakiem zachęcającym do podjęcia prawdziwej pracy nad sobą.

Nie da się ukryć, że żarty się skończyły i naprawdę trzeba będzie się wziąć za siebie, jeśli ktoś będzie tylko marzyć o pozostaniu na Ziemi. I wbrew ogromnemu spustoszeniu na całym świecie dojdzie do osiągnięcia najważniejszego celu. Powstanie ze zniszczeń to, co w gruzach legło już dawno temu. A powiedział to Pan Bóg w Swoim przekazie do jednej z naszych rodaczek, jednej ze Słowiańskich Dusz. Powiedział, że duch powstanie z popiołów. Nie liczy się więc nic innego. Tylko dla ducha cały czas podejmuje się te wszystkie starania. I rzeczywiście, to prawda, że drastyczne i bardzo bezwzględne, ale konieczne.

Jest to jak jakiś inwazyjny zabieg chirurgiczny. W czasie jego przeprowadzania musi dojść do miejscowego uszkodzenia skóry, do zniszczenia tkanki mięśniowej, by lekarz mógł dostać się do chorego miejsca i go usunąć dla uratowania całego organizmu. Nie inaczej jest i w przypadku Oczyszczania. Organizm całej ludzkości wymaga tego zabiegu chirurgicznego, ponieważ bardzo poważne niebezpieczeństwo zagraża jej duchowi. Aby uratować życie, istnienie ducha człowieczego, potrzebne jest działanie samego Lekarza z Wysokości.

Jako ludzkość jesteśmy już w stanie agonalnym, ponieważ zło jest wszędzie i nie jesteśmy już w stanie mu przeciwdziałać, o czym powiedział niedawno Duchowy Opiekun Ziemi EA. W związku z tym usunięcie tego nowotworu będzie wymagać skutecznych środków i przeprowadzenia gruntownego leczenia. A skoro choroba ludzkości zwana niewiedzą, głupotą, brakiem poznania i brakiem duchowości - określana jednym słowem jako zło - wryła się tak mocno swymi pazurami w nasze codzienne życie, to tę chorobę trzeba będzie stamtąd wyrwać, wyrwać skutecznie i całą.

Tak, rany pozostaną głębokie, ale przecież czas je wszystkie wyleczy. I nie tylko czas, lecz przede wszystkim ten duch, co powstanie z popiołów i z gruzów ludzkiej pychy, ludzkiego ego, ludzkiego urągania i lekceważenia Świata Duchowego, ludzkiego nie liczenia się z innym człowiekiem, ludzkiego braku poszanowania świętego życia i ludzkiego braku szacunku dla wielu innych czystych, świętych i wzniosłych wartości, z których Miłość jest pierwszą i najważniejszą.

Człowiek musi być przywołany do porządku i musi powrócić do początku swojej wiary. Człowiek musi wydostać się spod gruzów zbrodniczego systemu i zacząć budować nowe życie na Ziemi. Tym razem jednak na zawsze, gdyż to co było kiedyś, ten dobrobyt i szczęście Pan Bóg, nasz Ojciec Stworzyciel nam przywróci i to jedynie dzięki Niemu to się stanie, ponieważ to On jedynie ma moc przywrócenia tego, co już kiedyś było. Uczyni nam też rzeczy nowe.

Do tego dzieła potrzebuje jednak sprawdzonych, wypróbowanych narzędzi. Takich, co są niezawodne. Ojciec Niebieski Jahwe potrzebuje Swych wiernych dzieci, takich dzieci, na jakich może w pełni polegać przy ratowaniu innych dusz, którym grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

A zatem Piękna Duszo - Siostro Słowianko i Mężny Duchu - Bracie Słowianinie! Stańmy ramię w ramię i skrzydło w skrzydło - jak na Aniołów przystało, bo przecież Słowianie to Dzieci Bogów - i pokarzmy całemu światu, że mamy Wielkie Słowiańskie Serce do pomocy innym, wszystkim tym, co tej pomocy tak bardzo potrzebują i są jej tak wielce spragnieni jak wyschnięte nasionko wielkiego drzewa na bezkresnej i skamieniałej z żaru pustyni.

I wiem, i widzę to, że te słowa nie są rzucane na wiatr, bo te słowa trafiają na podatny i żyzny grunt, te słowa trafiają prosto do cudownych serc, jakie już nie raz zadziwiły cały świat, a swych wrogów po wielokroć wprawiały w osłupienie. Ale nie tylko serca, bo i ten duch niezłomny, duch samego Ojca Stworzyciela Jahwe wciąż się tli w narodzie, gdyż pomimo tylu zawirowań nikomu nie udało się go stłamsić, zdeptać ani zniszczyć.

Dlatego to bądźmy dumni z naszego największego skarbu - najpierw bycia Dziećmi SAMEGO OJCA WSZECHMOGĄCEGO, Bogów, a potem będąc potomkami DUMNYCH I WIELKICH PRAOJCÓW SŁOWIAN!!! Nie możemy uczynić wielkich rzeczy, zanim nie uświadomimy sobie i nie zdamy sobie sprawy z własnej wartości i godności. A tę godność mamy dzięki łaskawości naszego Stworzyciela. On powołał naszych Praojców i to z nich się wywodzimy.

Już mniejsza o to, jak wielkie i potężne było Starożytne Imperium Wielkich Słowian, już mniejsza o to, że wszyscy naokoło się nas bali i na nas nie napadali. I nie ważne, że jedno z naszych licznych plemion poradziło sobie bez trudu z jakimś tam „potężnym” imperium Rzymianków. Nie, to się wcale nie liczy, ponieważ wielkość Naszego Imperium było oznaką błogosławieństwa stale otrzymywanego z Wysokości z racji naszego życia w pokoju, wiedzionego zgodnie z Prawami Natury. Uprawialiśmy ziemię i cieszyliśmy się obfitymi plonami. Byliśmy szczęśliwi wiodąc bogobojne i uczciwe życie. Wielkość Słowian wynikała z właściwego postępowania, była następstwem wierności Ojcu Niebieskiemu oraz wielbieniu Go czystymi sercami.

I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby znów tak było. I tak się stanie, gdyż jeśli tylko sam Pan Bóg Jahwe tak zechce, to na żadnym świecie nie ma takiej siły, jaka by się mogła Jego Świętej Woli przeciwstawić. A jeśli Jego Wolą jest i to, aby to Słowianki i Słowianie pomagali innym, pomagali budować Nowe Życie, dali przykład temu światu, według jakich Praw należy wieść życie - według odwiecznych Praw Bożych - to pokornie należy przyjąć nałożone na nas obowiązku i należycie z nich wszystkich się wywiązać. Wywiązać duchem niezłomnym, duchem pełnym wiary w każde słowo Ojca Niebieskiego, duchem mężnym i odważnym. Duchem godnym naszych starożytnych Praojców, Aniołów Bożych i samych Pradawnych Bogów. To właśnie do nich należymy i z nich się wywodzimy! I nikt nam tego nie odbierze, tak jak chlubna pamięć o tym nigdy nie została zatarta, a teraz z wielką siłą odradza się na nowo!

Odradza się tak samo, jak odradza się prawdziwy duch w narodzie i tak jak nasz duch powstaje z popiołów na przekór możnym tego świata, co w swojej tępej naiwności myśleli już, że potrafią pokonać Dzieci Boże. Nic z tego. To oni są pokonani i to przez własne ego, przez własną zaborczość wszystkiego. Sami się zatracili i sami zmusili do odejścia z tego świata. Pozostawią po sobie tylko krótkie i niechlubne wspomnienie, ale nie żal. Pozostawią też puste miejsce, a jak wszyscy wiemy, to Naturalnym Prawem zawsze jest ono zapełniane. A zatem jesteś gotową - Siostro Słowianko i jesteś gotowym - Bracie Słowianinie, do zajęcia należnego Ci miejsca?