poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Wpis 49. Mammografia to badanie czyniące więcej złego niż dobrego i co się za tym kryje.



Zacznijmy od podstawowego pytania. Od kiedy w tym materialnym świecie mamy coś za darmo? Od kiedy to możni tego świata tak bardzo o nas się troszczą i dbają o nasze zdrowie? Ułatwiają do tego dostęp? A w dodatku to jeszcze i ten fakt, że za darmo, co już samo w sobie powinno wzbudzać nasz niepokój i podejrzenia. Moja teściowa często powtarza jak jej tata mówił - kiedy ktoś chce obdarzyć kogoś czymś za darmo, to z pewnością chce wyłudzić pieniądze. Nie jest to nic dobrego, jest w tym jakiś podstęp i lepiej trzymać się od tego z daleka. A już na pewno nikt nie rozdaje wokół pieniędzy. Tylko że w tym przypadku chodzi o coś znacznie, ale to o wiele bardziej wartościowego, bo o nasze zdrowie a nawet samo Życie. Przecież umarlakom (możnym tego świata) cały czas chodzi tylko o jedno - wszystkich przerobić na swoją modlę, a najlepiej to jak najwięcej ludzi od razu uśmiercić. 
.

Przy badaniach takich jak mammografia zaleca się ich częste powtarzanie. W trosce o „zdrowie” kobiet podkreśla się, jak ważnym jest, by wszystkie dorosłe panie bez żadnego wyjątku poddały się tej zapobiegawczej praktyce. Podobnie jest z prześwietleniem płuc. Zdaniem lekarzy najlepiej badać się każdego roku. Tylko zaraz, zaraz - czy to nie za często?

„Co za dużo to niezdrowo”. Stałe wystawianie się na szkodliwe działanie różnych promieni może w końcu zaszkodzić. Nie trzeba tłumaczyć czym grozi ciągłe przebywanie w zatrutym środowisku. Jeśli komuś się wydaje, że jest to bez znaczenia, to znaczy tylko jedno - jego medyczna zapobiegliwość, urobiona przez główny i oficjalny nurt ogłupiania bezwolnej masy ludzi jest już bardzo rozwinięta.

A na takie „szczytne” cele, to pieniędzy przecież nigdy nie brakowało. I nie będziemy tutaj szczegółowo wymieniać wszystkich kwestii związanych z wielkim niszczeniem, pustoszeniem środowiska naturalnego, czy też poruszać takich spraw zdrowotnych, jak to te wszystkie współczesne „zdobycze” technologii powoli nas uśmiercają. Wystarczy tylko zauważyć, zdać sobie sprawę z jednego. Zawsze kiedy tylko nam mówią, że dana rzecz jest dla naszego dobra, to na sto procent jest odwrotnie, czyli jest to na naszą zgubę. Przykład? Proszę bardzo - szczepienia i różne badania „zapobiegawcze”, tak jak wspomniana już mammografia.

A przy okazji, to proszę mi coś wyjaśnić, gdyż jest to bardzo zastanawiające. Kiedy była moda (i chyba jest nadal) na zastrzyki przeciw grypie, to nawet do pracy przyjechali nas szczepić. Ależ tak - za darmo i to prywatna klinika, która za każdą usługę kazała sobie słono płacić. Natomiast w przypadku badań kobiet mamy taką oto ciekawostkę. Ostatnio pojawiła się zastanawiająca wiadomość, że paniom w jakimś tam polskim mieście zapewnia się bezpłatny przejazd, żeby tylko poddały się mammografii, bo to takie ważne… Jak tylko zbierze się grupka chętnych pań z sąsiedztwa, to podstawia się im samochód, który po badaniach oczywiście odwozi je z powrotem.

W pierwszym odruchu chciałoby się powiedzieć, że to coś pięknego. Nawet jakiś lekarz powiedział ostatnio, że wiele pań wymawia się brakiem czasu, niedogodnością dojazdu komunikacją miejską, więc postanowiono wyjść im naprzeciw, pomóc im, by mogły przeprowadzać te badania i ustrzec się nowotworu. I stale piętnuje się te kobiety, które „zaniedbują tę bardzo ważną sprawę”. Jest jednak pewien haczyk, o którym najwidoczniej nie wiedzą nasze niewiasty, korzystające z tej „profilaktyki”, o czym lekarze oczywiście skrzętnie zachowują milczenie. Mianowicie, stałe wystawianie się na szkodliwą dawkę promieniowania właśnie doprowadza do rozwinięcia się nowotworu. Jednorazowa dawka nic nam nie zaszkodzi, ale jej częste przyjmowanie już tak.

Przy okazji jedno wyjaśnienie, które z pewnością jest bardzo dobrze znane Tak naprawdę, to wszyscy mamy taki lekki „nowotworek”. Można powiedzieć, że jest to „nowotwór” utrzymujący się w granicach zdrowia. Polega to na tym, że w każdym organizmie (czy to ludzkim czy zwierzęcym) komórki obumierają. Na ich miejsce powstają nowe, czyli komórki się odradzają. Komórki stare, martwe organizm usuwa. I cały ten cykl toczy się w kółko, nieprzerwanie. Nowe, zdrowe komórki zastępują te bezużyteczne. A w takim znaczeniu śmiało mogę powiedzieć - tak, mam nowotwór, ale jest to ten naturalny i zdrowy nowotwór, jaki polega na zwyczajnym powstawaniu i zastępowaniu komórek obumarłych. Jest to najzwyklejszy w świecie nowotwór ciągłego odradzania się organizmu. W związku z tym, żeby nam zaszkodzić i wyrządzić krzywdę, to możni tego świata używają wielu sposobów zakłócających ten naturalny cykl samo-naprawy organizmu.

W tym celu bez przerwy wystawiają go na działanie wszelkich szkodliwych warunków i środków, tak zewnętrznych jak i wewnętrznych. Jesteśmy więc ciągle narażone i narażeni również na oddziaływanie pola elektromagnetycznego. Przecież wokół nas mamy pełno tego elektronicznego „dobra”, w jakie tak chętnie się zaopatrujemy. Do tego mamy bezprzewodowy Internet, żeby zestaw był pełny. Wewnętrzne oddziaływanie zaś, to na pierwszym miejscu leki, pożywienie, napoje, w tym najbardziej niebezpieczny alkohol czy też słodzone, chemiczne napoje gazowane. Takie „przysmaki” mają tylko jedno zadanie - zakwasić nasz organizm, czyli w jak największym stopniu obniżyć jego zasadowość, bo taką z natury jak najdłużej utrzymywać i zawsze mieć powinien.

Zakwaszaniu organizmu (obniżaniu jego zasadowości) sprzyja też stałe napięcie nerwowe, praca, w czasie wykonywania której ciągle się denerwujemy i odczuwamy duże obciążenie nerwowe (stres) oraz skrajnie wyczerpujący wysiłek fizyczny. To dlatego sportowcy tak często zapadają na tę chorobę. Nie dość, że padają ze zmęczenia, to jeszcze cięgle wisi nad nimi (jak kat nad dobrą duszą) ogromne oczekiwanie kibiców odnoszenia samych zwycięstw, zdobycia jak największej liczby medalów - najlepiej samych złotych. Nie można przy tym pominąć sztucznie wywołanych nadziei ustanawiania nowych rekordów świata. A jak pomyślimy o tym, jakimi to chemikaliami faszeruje się sportowców, to nie ma się już co dziwić, dlaczego tak wielu z nich choruje na raka i najczęściej przegrywa z nim walkę.

I nie tylko oni, bo przecież ta choroba stała się istną plagą ostatnich lat, obejmującą swym zasięgiem coraz młodsze dzieci a nawet noworodki. No, ale ogólnie wiadomo, że szczepionki są „bezpieczne„ i „nie mają” z tym nic wspólnego.

Do choroby nowotworowej przyrównać można również powszechne warunki naszego życia. Wyczerpująca praca i ciągłe zdenerwowanie. Do tego stale naciski przełożonych, domagających się bezwzględnego wygrania z czasem oraz ich żądania uzyskiwania samych dobrych wyników. Nie można tutaj pominąć obowiązku stałego zdobywania nowych klientów, niczym nie zakłóconego zwiększania sprzedaży, bo to konieczność wypracowania zysków, bo to konkurencja, bo trzeba zarobić na utrzymanie, spłatę zadłużenia i wiele innych tym podobnych wymówek.

Ale to jedna strona medalu. Druga jego strona zaś, to ciągłe wpędzanie nas w długi różnymi pożyczkami, kredytami, grami hazardowymi. I tutaj ciekawa sprawa. Opiszemy jak wygląda wciąganie ludzi w gry hazardowe. Czytaj - doprowadzanie ich do ostatecznej ruiny, do całkowitego zniszczenia im życia i nie tylko im, bo również ich krewnym.

Dane mi było kiedyś przeczytać o tym, jak to się robi w USstanach. (No a gdzieżby indziej, jak nie tam). W tym celu, aby kasyna miały nowych klientów (nowe ofiary), przygotowuje się wycieczki dla staruszków, żeby sobie je zwiedzili. Oczywiście wszystko za darmo. Dosłownie za nic nie muszą płacić. Tak więc ładny autobus zabiera ich spod domu, zawozi do kasyna i umieszcza w przygotowanych dla nich pokojach hotelowych. Przecież babcie i dziadkowie nie mogą wpaść do tych przybytków jak po ogień - pobyć zaledwie kilka godzin i zaraz wracać. Muszą mieć czas, żeby zdążyć… Ale to za chwilę.

Organizatorzy takich „wycieczek” są świetnie przygotowani i zawsze potrafią zadbać o najmniejszy drobiazg swoich gości. Zapewniają im szereg niespodzianek, ciekawych zabaw i uciech. Zapraszają ich na pokazy, występy „artystyczne”, a nawet umożliwia się im wypróbowania swego szczęścia, na przykład na automatach do gry, obdarowując ich kilkoma żetonami. To nie wszystko. Właściciele kasyn są o nich tak „troskliwi”, że zaproszeni przez nich emeryci znajdują w swoich pokojach leki, jakimi akurat się leczą. 

No dobrze, to w takim razie jak kasyno na nich zarabia, skoro wszystko mają za darmo? W bardzo prosty sposób, chociaż w pierwszej chwili może się wydawać, że to tylko kasyno wydaje na nich pieniądze. Wydaje, ale tylko do czasu. Tak naprawdę, to bardzo dużo na nich zarabia. Tyle zarabia, że te wszystkie poniesione na nich wydatki są wręcz znikome i wielokrotnie się im zwracają. Mianowicie, wielu emerytów ulega nałogowi gier hazardowych i wpada w zastawione sidła „niewinnych” kasyn. (One tylko organizują wycieczki…)

Większość staruszków w kasynach przegrywa całe swoje emerytury, nie mogąc oprzeć się naiwnej pokusie wygranej. Wracają więc z uporem maniaka do tych przybytków hazardu, nie mogąc oswobodzić się z pętli zaciskanej na ich szyi. Zaciągają długi i popadają w jeszcze większe kłopoty. Przegrywają swoje samochody, kosztowności, domy. Tracą wszystko, na co tak ciężko pracowali przez całe swoje życie. I nie dość, że siebie pozbawiają środków do życia, to w chwili, gdy odchodzą z tego świata nie są w stanie niczego pozostawić choćby swoim ukochanym wnukom. A wszystko to odbywa się oczywiście zgodnie z prawem i w świetle jego majestatu. Kasyna nie są przecież zakazane i na domiar złego są wszędzie obecne.

Mamy je w wielu miastach, portach lotniczych, hotelach, a zwłaszcza w Internecie. Dostęp do nich stał się teraz tak łatwy, jak nigdy dotąd. Mało tego. Mamy też odmianę hazardu dla bardziej zamożnych. Jeden właściciel pewnej linii lotniczej kupił sobie samoloty Airbus A380 i wyposażył je w kasyna. Jak ktoś chce stracić majątek, to może do tego dojść nawet ponad chmurami. Czego się to nie robi dla klienta, żeby go okraść i zniszczyć.

A zatem jesteśmy miedzy młotem a kowadłem. Upraszczając - z jednaj strony czają się instytucje władające pieniądzem (banki, giełda, kasyna), z drugiej zaś osaczają nas wszelkiego rodzaju fabryki oraz inne międzynarodowe kołchozy pracy, zmuszając do niewolniczej pracy, których celem jest tak samo pełne uzależnienie nas od systemu. To on pozbawia nas zdrowia, wolności i środków do życia. Wszyscy na tym dobrze wychodzą, z wyjątkiem nas samych. Są oczywiście wyjątki, lecz w skali całej ludzkiej populacji na Ziemi bardzo nieliczne.

Nie jest to jednak położenie bez wyjścia, bo i w tym przypadku jesteśmy kowalami własnego losu. Możnym tego świata cały czas się wydaje, że strachem mogą nas szantażować w nieskończoność. Wydaje się im, że mają nieskończone panowanie nad nami, gdyż utrzymują nas w biedzie, chorobach i głodzie, a na koniec raczą nas i śmiercią, którą - ich zdaniem - mamy jak w banku. W dodatku bezustannie wmawiają nam jakiś kryzys i trudną sytuację na świecie. Jednocześnie wymagają od nas ślepego posłuszeństwa. Nie ma tak dobrze. Ci wielcy, możni tego świata boją się nas w takim samym stopniu, jak my ich. A nie wykluczone, że nas boją się o wiele bardziej. Paraliżuje ich myśl o możliwości naszego zjednoczenia się i wspólnego wystąpienia przeciwko nim. Dostają dreszczy ze strachu, gdy tylko potrafimy podjąć wspólne działania.

Potwierdza to Duch Święty mówiąc, że ci możni tego świata nie pozwalali by sobie na tyle względem nas, gdybyśmy częściej potrafili razem działać. Podpowiada nam, że któregoś pięknego dnia wystarczyłoby nie kupić ani jednego litra paliwa na żadnej stacji paliw i to byłoby już ogromnym zaskoczeniem dla naszych gnębicieli. A co by sobie pomyśleli, gdyby udało się to zrobić w skali całego kraju, całego świata? Tak, wiem, to brzmi jak mrzonka, jak bajka. Nigdy jednak nie możemy wykluczać pomocy ze strony Świata Duchowego. A w nią to nie wierzą jedynie oni, możni tego świata.

Przecież zdajemy sobie sprawę z coraz silniejszego oddziaływania Energii Czwartego Wymiaru. A w związku z tym trzeba wziąć pod uwagę ciągle powiększającą się świadomość ludzi. Z każdym dniem przybywa nas - widzących więcej i więcej rozumiejących. Z każdym dniem coraz więcej łusek opada z oczu i coraz więcej potrafimy dostrzec. I nie ma się czego bać, bo właśnie strachem trzymają nas w karbach niewolniczego uzależnienia. A tak w ogóle, to jak straszyć - to my a nie nas. Jak tylko byśmy poszli po rozum do głowy, potrafili się dogadać, a zwłaszcza razem poprosić o pomoc Istoty Duchowe, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować wspólnie wystąpić przeciwko klakierom tego systemu. A kiedy ludzie dowiedzieliby się, że coś takiego zaczęło się dziać i jaki skutek to przyniosło, bo przerażeni możni tego świata zaczęli by nam ustępować, to ciekawe czy znowu byśmy tego nie powtórzyli, albo zrobili coś nowego, większego.

Na przykład wystarczyłoby niczego nie kupować w niedzielę. To tradycyjnie świąteczny dzień chrześcijan i niestety tradycyjnie dzień największych zakupów. (Prosto z kościoła do sklepów). Następna sprawa, to bierna postawa wszystkich ludzi. Najpierw należy tylko wypłacić wszystkie pieniądze z banku. Nie ma co im zostawiać naszych tak ciężko zarobionych pieniążków, co bardzo się przydadzą do wykonania naszych pokojowych działań.

A byłyby one przeprowadzone na szeroką skalę. Nikt nie poszedłby do pracy. Cały świat zamarłby w bezruchu. Mogłyby pracować tylko szpitale. Dostarczanie elektryczności i wody byłoby tylko w określonych godzinach. Nie byłoby telewizji ani łączności telefonicznej. Wiadomości byłyby przekazywane jedynie przez Internet. Tylu ludzi, ilu tylko miałoby taką możliwość, udałoby się na wieś. Tam by pracowali i pomagali w pracy na gospodarstwach rolnych. Ci zaś, co pozostali by w miastach, otrzymaliby żywność ze sklepów i magazynów. Nikt by się temu nie sprzeciwiał. Wojsko i policja byliby po stronie ludzi, bo zdawaliby sobie sprawę, że to o nich też tutaj chodzi. O nich jak i o ich rodziny. Przy możnych tego świata pozostały by tylko ich najwierniejsze, najbardziej zniewolone sługi. Ale w końcu i one by ich opuściły, jak tylko tym pierwszym zabrakłoby pieniędzy. Wystarczyłoby tylko zaczekać.

Co do nas, to my wiemy jak przeżyć, ponieważ zawsze się utrzymywaliśmy z pracy własnych rąk, a takim ludziom Świat Duchowy niezmiennie sprzyja. Natomiast tamci żyją jedynie z wydawania rozkazów. My byśmy pracowali dla pożywienia, oni zaś, żeby je zdobyć płaciliby złotem, którego nikt by od nich nie chciał. Skoro tyle go nakradli, to tym złotem niech się teraz sami najedzą. To my mamy prawdziwy skarb w naszych rękach, ponieważ dzięki Istotom Duchowym stać nas na wielkie rzeczy. Wystarczy spojrzeć na cały świat i rozejrzeć się wokół. To wszystko co zostało zbudowane - czyimi rękami zostało wzniesione? Kto nas do tego natchnął, olśnił i podsuwał genialne pomysły? Całe rolnictwo i przetwórstwo spożywcze, te wszystkie autostrady, miasta, wszelki przemysł, samoloty i samochody, a do tego komputery - to oni je wypracowali? Nie, oni byli w stanie tylko manipulować, dzielić świat na kraje, ustanawiać marionetkowe rządy, mianować polityków, dowódców wojskowych i policyjnych. Oni tylko płacili za powstawanie tego zakłamanego systemu gnębienia i szerzyli go jak najgorszą zarazę.

I tak jak sami przyczyniliśmy się do jego powstania pracując na jego rzecz, tak teraz możemy z nim skończyć przestając mu służyć. Tylko pozornie pracujemy dla zaspakajania swoich potrzeb. Wszystko jest bowiem obliczone na utrzymanie tego niedorzecznego systemu. Są tak ogromne majątki pochowane przed nami, że nikt na Ziemi nie musi pracować. A właściwie jak pracować, to dla siebie, nad własnym rozwojem, a nie utrzymywać tych darmozjadów i oprawców. Oni niczym się nie zajmują, jak tylko okradaniem nas ze wszystkiego, zwłaszcza ze zdrowia.

Wiele pomysłów wydaje się być niewykonalnymi, dopóki nie staną się faktem. A faktem jest, że to my tutaj ciężko pracujemy, że to dzięki naszej bardzo ciężkiej pracy możni tego świata mają zapewnione wszelkie zbytki i wygody, a nam pozostają tylko ich mizerne szczątki i znikoma namiastka prawdziwego życia. Nie, to nie jest żadne wezwanie do rewolucji, żeby wszystko im zabrać. To wcale nie jest potrzebne. Wystarczy, że nie będziemy na nich więcej pracować a zadbamy o siebie. Odtąd pracujemy tylko dla siebie. Teraz największe staranie mamy o nas samych z pomocą naszych Przyjaciół - Istot Duchowych - na których zawsze możemy liczyć.

Jak tylko w to uwierzymy i jak tylko przekonamy się, że tak właśnie jest naprawdę i kiedy będziemy mieć w sobie siłę wzniesionego ducha, to wtedy dopiero będziemy w stanie góry przenosić, zmienić ten świat nie do poznania. Wtedy pokonamy każdą przeszkodę - tak na drodze naszego duchowego doskonalenia się, jak również każdą przeciwność w wymiarze tego fizycznego istnienia. A jest ono przecież przejawem tak ukształtowanej Energii, czy też pewnego rodzaju Energii. Jeśli zatem wpłyniemy na Energię we właściwy sposób, nadamy jej właściwy kierunek, to wtedy ta Energia wywrze właściwy wpływ na materię. W sumie materia to też Energia, czyli Energia wyższego rzędu zmieni Energię (materię) niższego rzędu. Wszystko więc zależy od Energii i wszystko rozgrywa się na poziomie energetycznym. Oni to wiedzą i to wykorzystują. Jeśli chcemy być dla nich równorzędnym partnerem w tej „grze”, to tak jak oni musimy do tego podejść z poziomu Energii i mieć ją za naszego jedynego i najlepszego sprzymierzeńca. Im wyżej zdołamy się wspiąć w rozwoju duchowym, tym Wyższa i za każdym razem Potężniejsza Energia będzie nas wspierać.

Być może to są tylko teoretyczne rozważania, ale skorzystajmy z tego niezbywalnego prawa przysługującego każdej osobie do marzeń i wyobraźmy sobie, jak by to mogło się stać, abyśmy znowu byli wolni. Ależ oczywiście, że znowu. Już kiedyś - zaledwie kilka tysięcy lat temu - nie było czegoś takiego jak władza świecka czy kościelna. Żadnej ludzkiej zwierzchności nad nami nie było, tym bardziej różnych dziwnych stowarzyszeń. Nikt nami nie rządził. Wszyscy byliśmy naprawdę równi i nikt się nad nami nie panoszył ani nas nie okradał. A zwłaszcza nie było żadnych złożonych mechanizmów, organizacji - głównie tych tajnych, jakie powstały właśnie w tym celu, żeby nas coraz bardziej zubażać, coraz bardziej uzależniać od systemu i zniewalać. Co prawda dają nam jakieś niezbyt wyszukane zabawki (właściwie sprzedają), żebyśmy się nimi trochę nacieszyli, ale tak naprawdę to ich znakomita większość przeznaczona jest do tego, by tylko szkodzić. Działają przeciwko nam. Telefony komórkowe, mikrofalówki, telewizja, komputery, samochody, samoloty, miasta, przemysłowa produkcja żywności i w ogóle ta cała „nowoczesna” cywilizacja została obrócona przeciwko nam. Zamiast bezpiecznie nam służyć, wciąż tylko trują. Szkodzą nie tylko nam, lecz głównie Matce Ziemi. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że najczęściej nie mamy o tym najmniejszego pojęcia. W przeciwnym razie takie rzeczy jak mammografia, szczepienia i wiele, wiele innych podobnych im bzdur nie miałoby tutaj miejsca ani najmniejszej racji bytu.