środa, 30 sierpnia 2017

Wpis 50. Czy Muzułmanie ruszą na Watykan? Mogliby, czemu nie.


W co najmniej kilku sesjach przekazów telepatycznych (na przykład numer: 145, 153, 235, 237242) Duchowy Opiekun Ziemi EA, inaczej Duch Święty wielokrotnie mówił o konieczności usunięcia tego gniazda szerszeni i siedliska zła, jakim jest Watykan. Dlaczego? Ponieważ jest to jedno z głównych siedlisk satanistów. A tak w ogóle to właśnie oni, ci niepoprawni wyznawcy śmierci i zatwardziali przeciwnicy Życia będą pierwszymi, co odejdą z Ziemi w czasie największego jej Oczyszczania. A jeśli stanie się to za sprawą wyznawców Islamu, to nic nie szkodzi. Świat Duchowy posługuje się różnymi siłami, a właściwie przyzwala niskim energiom wykonać pracę na rzecz dobra. Przecież trzeba w końcu uprzątnąć Ziemię z tego brudu i uwolnić nas ludzi od zniewolenia. Najwyższy czas przejrzeć na oczy i zobaczyć, kto tutaj jest najgorszą satanistyczną - umarlacką sektą. (Sesja numer 260).
.

A jest ona mocno zakorzeniona w wielu miejscach na Ziemi. I nie jest to jedynie Kościół Rzymsko-Katolicki, lecz na dobrą sprawę każda obecna religia. Niemniej jednak na dobry początek trzeba od czegoś zacząć. A skoro Świat Duchowy postanowił rozpocząć sprzątanie od sekty katolickiej, to tak będzie, lecz nie tylko w Rzymie, bo i na całym świecie. W Polsce również. Przecież na Jasnej Górze nie jest inaczej. Tam też jest następne ognisko kapłańskiego zepsucia i zła. Jak już dojdzie do wyplenienia tego najgorszego chwastu, to po nim nie może pozostać najmniejszego śladu. W całości musi być usunięty.

I nie ma się tu co rozczulać. Czy Watykan czy Częstochowa, to jest to samo umarlackie sekciarstwo, jakie ponad wszelką miarę rozpleniło się w naszym życiu. Tylko że tutaj trzeba umieć rozróżnić wiarę od religii, hierarchię Kościoła od bezpośredniej łączności ze Stwórcą, budynki kościelne od świątyni naszego serca, w jakiej mieszka i przebywa Boska Cząsteczka Energii. Wymyślone przez ludzi jakieś religijne zabobony, ani tym bardziej bezmyślne i tłumne branie w nich udziału nie mają nic wspólnego z życiem przepełnionym codziennymi uczynkami wiary. Uczynkami wiary tak względem naszych wszystkich bliźnich, których mamy przed swymi oczami, jak zwłaszcza wobec naszego Ojca Niebieskiego Jahwe, którego przecież tak kochamy. A skoro tak jest, to proszę, pokażmy to całemu światu swoim czystym, mądrym i nienagannym postępowaniem, że tak właśnie jest. Okażmy więc naszemu Ojcu Niebieskiemu należny mu szacunek, posłuszeństwo, a zwłaszcza zaufanie.

Potrafimy? - bo nie chodzi tu tylko o same słowa. Tych puste wypowiadanie, lanie obfitym potokiem przychodzi nam nadzwyczaj łatwo. Nie mamy już żadnego szacunku dla słowa. Nie ważymy naszych słów, nie mają dla nas należytej wartości, a tym samym same i sami utraciliśmy własną godność, i dla siebie nie mamy zbyt dużo szacunku. Utraciliśmy wzniosłe wartości, tak samo jak słowa nie mają dla nas większej wartości. Tym samym znalazłyśmy się i znaleźliśmy się na łatwej drodze bylejakości i marnotrawienia naszego życia, bo gdyby było inaczej, to byśmy wiedziały i wiedzieli, co oznacza prawdziwie wierzyć, zamiast tylko o tym mówić.

To właśnie z wiary wynika zawierzenie naszego życia Istotom Duchowym. I jest to bardzo chwalebne, kiedy losy naszego Domu, jakim jest nasza Piękna Polska Ojczyzna i Ziemia cała składamy u stóp Marii, Matki Jezusa, Jego samego lub Ducha Świętego albo i Ojca Niebieskiego. Nie ma tu żadnej różnicy, ponieważ wszystkie te Istoty Duchowe znajdują się na tym samym najwyższym, ostatnim poziomie doskonałości. A do takiego aktu zawierzenia, do tego wspaniałego aktu wiary nie potrzebni są żadni, ale to żadni inni ludzie, choćby i wszyscy kardynałowie Watykanu. Nikt z ludzi nie ma żadnego, zupełnie żadnego prawa zagradzać nam drogę do pełnej jedności ze Światem Duchowym, bo kiedy do tego dochodzi, to mamy przypadek najgorszego i najbardziej oszukańczego wypaczenia prawdziwej wiary. Inaczej mówiąc oznacza to koniec wiary i początek ludzkiego zniewolenia.

Kapłaństwo to nie pasterstwo lecz sekta sług zła, mącąca nam w głowach i zaciemniająca nam umysły do granic niedorzeczności. Kiedy w obliczu całego świata dojdzie do odkrycia potwornych zbrodni Watykanu, to może wtedy masy ludzi będą w stanie zrozumieć nieco więcej z tego, w jakie kłamstwo i ułudę dały się zapędzić, niczym te nic nie rozumiejące owce i barany. A przez kogo? Przez innych ludzi - i tylko dlatego, że nazwali się „kapłanami”. Nikt z nas ich nie potrzebuje i do niczego się nam już nie przydadzą. Bardzo dobrze sobie poradzimy bez tych opasłych, pustych, rozlazłych, samozwańczych „przywódców duchowych”.

Naszymi prawdziwymi oraz jedynymi Nauczycielami są Istoty Duchowe. Najwyższy czas pokornie do nich powrócić i bardzo ich przeprosić z wszystkich sił, uniżenie prosząc o wybaczenie naszej podłej, niskiej niewierności, zdrady i głupoty, jakiej świat nie widział. Już czas zacząć prawdziwą lekcję duchowości, lekcję mądrości. I nie ma się co dziwić trudnym początkom tej nauki. Możemy doświadczyć metody wstrząsowej, wynikającej na przykład ze zniszczenia Watykanu czy Jasnej Góry.

Niszczenie krzyża, posągu na nim się znajdującego, czy też rozbijanie innych figurek kościelnych, to nie żadna obraza tych Osób, które przedstawiają te przedmioty, będące wytworem ludzkich rąk i umysłów. Wręcz przeciwnie. Muzułmanie, którzy się tego dopuścili wyświadczyli przysługę Istotom Duchowym i nam samym. Jak można być tak ograniczonym, żeby zgodzić się na zastąpienie żywych Istot Duchowych jakimiś nieżywymi figurkami?! Jak bardzo trzeba być wypraną i wypranym ze zdrowego rozsądku, tudzież z resztek rozumu, żeby do nich się modlić i przed nimi się kłaniać?! To już nawet Duch Święty zabrania modlić się do siebie, ponieważ modlić, to możemy jedynie do Pana Boga!!! A oddawać chwałę czemuś martwemu, jakimś bożkom uczynionym ludzką ręką, to przecież najcięższa obraza Ojca Niebieskiego, samego Stwórcy, Wszechpotężnego!

I właśnie dlatego wszystkie przybytki satanistycznych zabobonów muszą zostać usunięte z powierzchni całej Ziemi. A pod tym względem nie ma żadnej różnicy między Watykanem a Jasną Górą. Jaka góra by to nie była, to na niej nie ma miejsca dla żadnego przybytku tego właściwego pogaństwa, jakim jest między innymi sekta katolicka.

A jeśli ktoś w jego obronie rzuci się do walki, by ocalić jego mury, przybytki zepsucia i zła, nic nie znaczące rzeźby, figury i obrazy, no to razem z nim zakończy swe niechlubne istnienie. Jeśli z tym pogaństwem i jego zepsutymi owocami się utożsamiamy, to również jego marny los podzielimy. Wiara nie oznacza zaślepienia i głupoty. Wiara, tak jak i duchowość wymaga myślenia, poznania, zrozumienia. Wiara i duchowość to postęp i rozwój, a taki jest możliwy jedynie na drodze pracy, pracy zwłaszcza nad sobą i ciągłego dążenia do doskonałości. Jak ktoś to rozumie, to już jest wolna i wolny, gdyż nie ma nad nią - nad nim żadnej ludzkiej zwierzchności.

W przeciwnym razie pozostajemy w tym samym miejscu, czyli cofamy się do granic niedorzeczności, gdzie zacierają się jakiekolwiek różnice między chociażby Muzułmanami a Chrześcijanami, czyniąc nas takimi samymi ograniczonymi w poznaniu a nic nie rozumiejącymi prymitywami, zaślepionymi w swej fanatycznej walce o rzeczy, co nie mają żadnej wartości, dzięki czemu same i sami stajemy się bezwartościowymi duszami, wymagającymi jeszcze wielu wcieleń na drodze właściwego poznania Życia i pięknych Prawd zawsze z Niego wynikających.