niedziela, 10 września 2017

Wpis 51. Chwała bohaterom, odznaczenia, „Wesele” i drugie dno zamachu Smoleńskiego.

Najpierw mamy wezbrany potok uwielbienia dla ofiar zrywów niepodległościowych, wojen i prześladowań. Następnie cały czas słyszymy o groźbie zbrojnej napaści od strony wschodniej granicy Polski, a teraz dochodzi do tego obowiązkowe czytanie takiej książki, co piętnuje i przedstawia w złym świetle zachowanie pana młodego na swoim weselu, który zapomniał dać znać innym, żeby ruszyli do walki. Akurat poślubił swoją wybrankę serca i od razu wielki dramat, bo z innymi nie poszedł na śmierć. Na chłopski rozum, to wolał zostać w domu i cieszyć się życiem. I co w tym złego!? Oczywiście, że nic, gdyż większym złem było wysłać na pewną śmierć tylu wspaniałych ludzi wiedząc, że niczego, ale to dosłownie niczego nie zwojują ani nie wywalczą. I jak byliśmy zniewoleni, to nadal tej upragnionej wolności przecież nie mamy! Po dzień obecny nie mamy! A takie „patriotyczne śpiewki” w wykonaniu obcych i niepolskich polityków, rozdawanie blaszek - medali na lewo i prawo, są jedynie przygotowaniem, podpuszczaniem nas do ruszenia na następną jakąś wojenkę, co znów nic nam nie da, a ponownie przysłuży się możnym tego świata, bo tylko oni na tym skorzystają, osłabiając nas do tego stopnia, że na długie lata nie zdołamy się podnieść z kolan. Ogłupiają nas na każdym kroku, a my przyjmujemy to bez zmrużenia oka. Im mniej zdrowego rozsądku, tym więcej oni się cieszą i zacierają ręce na myśl o nowych rzeszach swoich niewolników.
.